Nowy początek

No jakby wczoraj dopiero Kowalska stwierdziła ze zdziwieniem, że jest dopiero początek sierpnia, a tu, zanim się obejrzała, zbliża się początek roku szkolnego.

U Kowalskich będzie mała rewolucja, bo Gwiazdka idzie do pierwszej klasy. I teraz dopiero Mamuśka przeżywa. Po pierwsze dlatego, że się jakoś ogarnąć nie może i jakby lista rzeczy do zrobienia przed pierwszym września wydłuża się zamiast skracać. A po drugie dlatego, że wydaje się Kowalskiej, że to niemożliwe, że Gwiazdka jest już taka wielka. Jeszcze całkiem niedawno trzeba było Małą asekurować na schodach – głównie dla świętego spokoju, bo sobie Dziecko radziło – a tu już szkoła.

Jeśli chodzi o samą zainteresowaną, to można powiedzieć, że ma napady świadomości szkolnej. Coś tam sobie robi i nagle przybiega, że trzeba zabawki z jej pokoju już wynieść i “zrobić miejsce na szkołę”. A potem znów zupełnie nie pamięta o tym, że coś już trzeba przygotować z listy pierwszoklasisty.

I trafiły dwie Kowalskie do działu “Witaj szkoło” i wybierają. Kiedyś nie było takiego ogromnego wyboru. Ale z tym nadmiarem artykułów szkolnych jest tak, że akurat tego czego szukasz to nie ma. Albo jest wybór między okładką ze ślicznym obrazkiem i badziewną zawartością a odwrotną zawartością. I dobre pół godziny straciły Kowalskie na poszukiwaniu zeszytów w dwie kolorowe linie i w kolorową kratkę. No po co to wymyślać tak? Kiedyś wszystko było brzydkie i szarawe i jak dziecko chciało mieć ładniej to sobie upiększało, a teraz nakłoń Dzieciaka do kreatywności, kiedy wszystko pod nos podane. Ułatwienia. No z duchem czasu wszystko być musi. A że wszystkim się spieszy to i dzieci nie mają czasu przyglądać się, jak za dawnych czasów, która linia grubsza, w której zaczynamy.

Ale czas to też zagadka. Niby jak coś robisz to czas szybko leci a jak się nudzisz to leci powoli. A z drugiej strony, gdy Kowalska przez cały lipiec przegoniła Dzieci po dużej części północno – wschodniej Polski, wszyscy mieli wrażenie, że pierwszy miesiąc wakacji trwa już z pół roku. Z kolei sierpień minął jak z bicza trzasnął, mimo, że już większość czasu Kowalscy spędzili w domu. I to nie na spaniu przecież. I Kowalska budzi się co rano coraz bardziej przestraszona faktem, że niedługo skończy się “laba” i znów trzeba będzie biegać z zegarkiem w ręku.

Póki co jednak jeszcze trochę wakacji przed nami.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz