Pierwsza miłość Matki

I nie wiadomo kiedy, hop siup, i jest nastolatek. No jeszcze niedawno całkiem Kowalska cmokała w minipięty ministópek, a teraz zastanawia się, czy wielkie skarpeciochy Juniora namaczać przed praniem. Wielkie, żebyście wiedzieli. Czternastoletni (od połowy lipca) Junior ma bowiem rozmiar buta 46. Wzrost też, jak na ten wiek, imponujący, bo ma Pierworodny Kowalskiej 183 cm.

Nastolatek pełną gębą. Na szczęście zamiast zgłupieć- zmądrzał,wydoroślał, stał się odpowiedzialny. Po części spowodowane jest to faktem posiadania takiej matki, jak Kowalska, a po części Juniora usposobieniem i charakterem.

Ale czas tak szybko zleciał. Kowalska poczuła się staro z takim wielkim synem u boku. Ale też, przy odśpiewywaniu sto lat naszły ją takie oto myśli:

Pierwsze dziecko to pierwsza miłość. Taka nowość, takie wręcz “łup”. Przypomniało się Kowalskiej, że gdy patrzyła na małego Juniora, myślała o tym, że zupełnie się nie spodziewała, że macierzyńskie uczucia są tak silne. To było wręcz przerażające w pewnym sensie. I jeszcze hormony od siebie coś dodawały i było takie, hmmm, takie “wow”.

Znaczy, nie to, że Kowalska się nie spodziewała, że poczuje miłość do swojego Potomka, żeby nie było. Ta Mama jest z tych, co to od zawsze chciały mieć dzieci, dużo dzieci, synów głównie. Nie pytajcie dlaczego akurat chłopców. Kowalska nie zna odpowiedzi na to pytanie. Przynajmniej nie zna precyzyjnej odpowiedzi. Coś tam mętnie może tłumaczyć, że miała wrażenie, że za dziewczynkę odpowiedzialność większa, że z chłopcami wydaje się jakoś łatwiej, że dwóch braci ma, że głównie koledzy od przedszkola i takie tam. Ale ogólnie nie wiadomo, dlaczego tak chciała.

Zatem Kowalska spodziewała się miłości do Dziecka, i to odwzajemnionej oczywiście, jednak nie miała pojęcia jaka to moc.

Kocha się mocno-mocno faceta tego jedynego, albo każdego z tych jedynych… Wcześniej Mamę i Tatę, i Dziadków się kocha mocno-mocno. Rodzeństwo i przyjaciół. I różne są to rodzaje i natężenia uczucia. I wydaje się, że skoro się zna tyle odcieni i niuansów, nic już nie zaskoczy.

I potem “bam” – macierzyństwo spada.

No nie tak gwałtownie. Nie to, że już w ciąży szaleńcza miłość. Rodzi się Dziecko, to super, ale nie spada na Ciebie piorun z nieba i nie jesteś nagle zakochana.  Jesteś obolała, zmęczona, porwana albo pocięta. Szczęśliwa, z różnych powodów. Że Dziecko zdrowe. Na zewnątrz wreszcie. Schudniesz. Odzyskasz sprawność. “Znów będę mogła spać na brzuchu. Jupiii!”

Ale też jesteś kapiąca tu i tam i zajęta ogarnianiem siebie i tego czy dobrze się goisz tam i siam. Poznajesz magiczną sztukę prawidłowego karmienia tym, czym tam akurat wypadło Ci karmić. Zajęta też jesteś przewijaniem, kąpaniem, pępowiną, sprawdzaniem konsystencji kup, dumaniem czemu ryczy, czemu nie śpi, czy nie za długo śpi, czy to kolka i tak dalej.

I nie masz czasu na kontemplowanie uczuć.

Aż któregoś wieczoru, kiedy wszystkie zabiegi poszły jakoś łatwiej… Jest taka cisza, przygaszone światło. Pierworodne śpi słodko w najcudowniejszej pozycji. Oddycha równo. Stoisz, patrzysz i nagle dociera do Ciebie, jak strasznie Je kochasz. Tak bardzo, że to się aż w głowie nie mieści. I ta miłość, i poczucie szczęścia i wzruszenie rozsadzają Cię. Dałabyś się pokroić za te niecałe cztery kilo człowieka. Twojego człowieka.

Niektóre kobiety mówią, że one to od razu były zakochane, że od pierwszych ruchów, ba, od dwóch kresek na teście. Może i tak. Kowalska może wypowiedzieć się na ten temat jedynie ze swego doświadczenia.

Z kolejnymi Szkrabami już tak nie było. Poród i połóg nie był tak absorbujący jak za pierwszym razem, pielęgnacja noworodka nie była nowością, można było spokojnie zakochać się znacznie wcześniej 🙂

Co było innego?

Ze Smykiem w szpitalu Kowalska przez moment nie mogła ogarnąć umysłem, że zawiniątko, które trzyma na cycu jest jej synem, ale małym takim i nie jest Juniorem. Skomplikowane 🙂

A Gwiazdka przez dwa tygodnie była “nim”. “Weź go”, “Daj mu”, “Popatrz na niego”. Zbyt powoli przestawiała się Kowalska na tok myślenia, że jej trzeci syn jest dziewczyną 😉

I tu krótkie wyjaśnienie. Gwiazdka miała być dziewczynką z założenia, tylko jeśli w przez siedem lat używasz w stosunku do wszystkich domowników rodzaju męskiego, możesz się przejęzyczyć, kiedy w domu pojawi się mała córeczka.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz