No to jedziemy

Nic się nie dzieje, wszystko ok. Po prostu pogoda w tym roku tak dopisała, że grzech siedzieć w domu.

Dzieci, jak to obecnie bywa, najchętniej cały wolny czas spędziłyby przy komputerze. Kowalska nie może jednak na coś takiego zezwolić z czystym sumieniem. Nie przekona jej argument wysyłany z leniwej części kowalskiej podświadomości, że jak dzieci przy komputerze to taki spokój, taka cisza, nic nie chcą, o nic nie proszą, że można mieć tyle czasu tylko dla siebie.

Z początkiem wakacji zatem pomyślała Kowalska, że warto może skoczyć na kilka dni do Augustowa. Rekonesans zrobić taki, czy da się w tym miejscu spędzić kolejne wakacje, czy może już starczy tego dobrego i trzeba się bardziej wysilić.

Czas pakowania. Sprawdziła Kowalska prognozę pogody w Internecie. Ciepło, nawet bardzo ciepło ma być przez te kilka dni. Po co zatem zabierać nie wiadomo ile ubrań. Kilka koszulek, klapki… jakieś bluzy ewentualnie, gdyby wieczorami powiało chłodem. Jedziemy.

Dojechali. W tempie żółwim. Można było odnieść wrażenie, że wszyscy wpadli na pomysł jazdy w tym samym kierunku o tej samej porze. Co gorsza znaczna część ludzi jechała w przeciwną stronę, skutecznie blokując możliwość wyprzedzenia najwolniej jadących.

Najgorsze jednak było to, że większość kierowców, już w bardzo wakacyjnych nastrojach, kompletnie się nie spieszyła. Ale to nie tak, że się nie spieszy i nie jedzie gość 130 na godzinę, nie. To taki luz urlopowy, że wlecze się sześćdziesiątką, z małą przyczepą kempingową, blisko środkowej linii, zasłaniając cały widok.

Pomijając fakt, że Kowalska jest babą za kierownicą i nie czuje się pewnie wyprzedzając póki nie zobaczy całego przeciwnego pasa ruchu pustego, inni też nie wyprzedzali. I takim sposobem wszyscy musieli doświadczyć luzu i spokojnie podążać do celu.

Dojechali. Najpierw plaża miejska. Właśnie przestał powiewać wiatr. Pogoda idealna. Woda po całym dniu nagrzana. Dzieci szczęśliwe. Oprócz Gwiazdki, bo kółko do pływania nie zostało odnalezione a po sklepach nie chciało się jeździć. Znaczy Kowalskiej się nie chciało, Gwiazdka była bardzo “za”.

Postanowione zostało, że kółka do pływania poszukają jutro a tymczasem dzieci zajmą się budowlami z piasku przerywanymi kąpielą.

I tak dzień się skończył.

A następny zaskoczył pogodą. Na termometrze 16 stopni, ale temperatura odczuwalna to jakieś maksymalnie 10.

W walizce krótkie spodenki, letnie sukienki, klapki…  I na szczęście te bluzy wzięte ot tak.

Co tu się odwaliło? Przecież Kowalska sprawdzała prognozy. Aż tak się nikt nie myli. Z czystej ciekawości postanowiła Matka jeszcze raz sprawdzić przepowiednie meteorologów i to, czy przypadkiem ktoś nie wspomina o jakichś anomaliach pogodowych.

A nie, wszystko w porządku w pogodzie. Tyle, że Kowalskiej coś się w komórce przesunęło czy kliknęło nieopatrznie i zamiast sprawdzać pogodę w Augustowie, sprawdziła prognozy dla Nowego Yorku.

Zatem dzień spędzili Kowalscy w kinie i na zakupach uzupełniających garderobę, nie tylko podróżną.

Zawsze Kowalska pakuje na wyjazdy zróżnicowaną odzież, właśnie na wypadek niespodziewanej poprawy aury albo nagłego załamania pogody. Przeważnie okazuje się, że niepotrzebnie, bo pogoda jest dość stabilna akurat. A teraz by się przydało, by Matka była konsekwentna w sposobie pakowania.

Koniec końców wspólnie podjętą decyzją był powrót do domu i przeczekanie niesprzyjających warunków.

 

 

 

 

Photo on Foter.com

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz