Dziecięca logika

Dzieci nie przestaną zadziwiać Kowalskiej swoim rozumowaniem, aż do dorosłości. Chociaż Babcia Nutka do tej pory czasem mówi Kowalskiej, że nie pojmuje jej logiki. Swoją drogą Kowalska tez czasem nie łapie toku rozumowania Babci Nutki, ale to obszerny temat na inną okazję 😉

Junior jako najstarszy, w miarę dorastania, jako pierwszy najczęściej powalał jakimś pomysłem na życie. Jakiś czas temu zaczął dorastać, o czym informował Kowalską coraz częściej zdegustowany nos. Zatem zaczęła domagać się od syna dokonywania częstszych ablucji niż raz dziennie. I ok. Rano się umyje i włoży świeżą koszulkę, wieczorem się umyje i włoży świeżą koszulkę, ale pogoniła raz Kowalska Juniora w ciągu dnia do mycia – koszulka ta sama założona. O co chodzi? “Nie chciałem nowego ubrania zużywać”. Wytłumaczone, działa jak trzeba. Ale skąd wcześniejszy pomysł? Nie wiadomo.

Inny przykład. Gwiazdka podlewa ogródek. Smyk zakręca kran z wodą kilkukrotnie, doprowadzając Małą do złości. “To nie ja, to kot” – tłumaczy Brat. Gwiazdka zadumała się i stwierdza, że nie jest to możliwe, bo kot nie waży wystarczająco dużo, żeby zmienić kierunek wajchy. Wow. Nieźle wydedukowane. I w tym momencie zza płotu sąsiadów wyłania się kotka Kowalskich. “Widzisz? Jest sprawca” – udowadnia swoją rację Smyk. I Gwiazdka przyjmuje ten niezbity dowód kociej winy, mimo, że wcześniej doszła do zupełnie słusznego wniosku. No, bo skoro Brat twierdzi, że to kot, a kot właśnie się pojawia, to musi być prawda.

I tak można mnożyć w nieskończoność przykłady.

Junior ostatnimi czasy zaczął sam sprzątać swój pokój. Kowalska pokazała mu raz czy dwa, jak to powinno wyglądać, raz czy dwa sprzątali wspólnie, a teraz nadszedł czas na samodzielność. “Mamo, zerknij czy dobrze”.  No to Mama zerka. No coś chyba nie wytłumaczyła zbyt dokładnie, bo albo są usunięte kurze a wszystko inne w totalnej rozpierdusze sobie leży, albo wszystko jest starannie poukładane na warstwie kurzu. Tak samo odkurzanie nie obejmuje okolic podłóżkowych. Kiedyś, po jakimś większym Juniorowym sprzątaniu, machnęła Kowalska narzutą i spod łóżka wytoczył się kokon zwierzęcej sierści i pewnie czegoś jeszcze.Wzięła zatem Matko znalezisko w palce i położyła na biurku Syna. Wróciło Dziecko ze szkoły, siadło, lekcje odrabia. Przychodzi zdziwiona Kowalska, i pyta, co zrobił z tym wiechciem włosów, który miał zasugerować odkurzanie pod łóżkiem. “Aaaa, to o to chodziło. Hmm, wrzuciłem znów pod łóżko”.

No, ale nie czepiajmy się, liczą się ponoć dobre chęci 😉

Gwiazdka powaliła też Kowalską ostatnio stwierdzeniem: “Będę Ci częściej pomagać, bo chcę, żebyś żyła”. Z pełną premedytacją Matka postanowiła nie zagłębiać się w sens tego stwierdzenia.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz