Poranna mobilizacja

Poranek. Wczesny dosyć. Wchodzi Kowalska do pokoju Gwiazdki. “Wstawaj Bąblu”. Gwiazdka przekręciła się tyłkiem do drzwi i z zamkniętymi oczami mówi “Ej, nie nazywaj mnie tak”. Kowalskiej wydawało się, że to miłe określenie. Ale jak widać nie dla wszystkich. Przysiadła zatem na łóżku i głaszcząc plecy córki usiłuje nakłonić ją do opuszczenia łóżka. Nic z tego. “Jak zejdę na dół, będzie mi zimno”. O, no masz. Poranne zombiowanie się zaczyna.

Poszła Kowalska zatem do Smyka. “Wstawaj, Smyku”. Już mądrzejsza była, nie nadała żadnego przydomka Synowi. Mały otworzył oczy. “Cześć, Mamo”. I udaje zupełnie przytomnego. “Smyku, czy grałeś na komórce do późna”. Dziecku wykwitł tajemniczy uśmiech. Taki ni to zawstydzenia, ni to zadowolenie. I zasnął. Ekstra.

Poszła zatem Kowalska do Juniora. “Dzień dobry”. Junior usiadł na łóżku. “Cześć Mamo, płatki z mlekiem”. O, tu jakiś konkret przynajmniej.

Wróciła Kowalska do Gwiazdki. “Co ubierasz? Sukienkę, czy leginsy?” Padło oczywiście na sukienkę “Bo nie chcę wyglądać jak chłopiec”. No cóż, według Kowalskiej chłopiec w leginsach nie wygląda jak chłopiec, ale nie będzie o poranku wdawać się w dyskusje.

W każdym razie coś źle zaczęła poranek, bo mobilizacja Dzieci przedłużała się niepokojąco. Jakoś trzeba inaczej podejść do tematu.

Następnego dnia weszła Kowalska do pokoju Gwiazdki. “Witaj moja Miłości, co chcesz na śniadanie?” Gwiazdka się zbystrzyła. Podniosła się na łóżku. “Pomarańczę i kocham Cię, Mamo”. I jakoś poszło. Czyli rano trzeba użyć po prostu odpowiednich argumentów 🙂 Jak już Gwiazdka wstanie, to chłopaki są zmotywowani bardziej, bo jak to, Najmłodsza na chodzi a oni nie?

 

Photo on Foter.com

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz