To źle, ale…

O wrzucaniu wszystkich do jednego worka.

Ludzie rozstają się ze swymi psami z różnych powodów. Wzięli psa pod wpływem impulsu i nie ogarniają teraz tematu. Nie była to przemyślana decyzja. Wydawało im się, że poradzą sobie, ale przerosło ich to. To nierozsądne, głupie, bezmyślne, dziecinne…  Niektórym się po prostu znudziło. Inni są zbyt leniwi. Komuś jednak kłaki zaczęły przeszkadzać. Urodziło się alergiczne dziecko, które choruje, przydusza się… Ale takie na serio alergiczne, a nie jako wymówka dla porzucenia psa. Ale “jechanie” zarówno po tych, którym się znudziło, jak i po tych, których życie zmusiło do tej okropnej, jakby nie spojrzeć, decyzji, nie jest w porządku.

Pomijamy zwyrodnialców zakopujących zwierzęta żywcem, przywiązujących w lasach, topiących i robiących inne straszne i niepojęte rzeczy.

Są takie sytuacje życiowe, że po prostu nie możesz dalej być właścicielem psa. Przykład? Starszy człowiek zapada na jakąś przewlekłą chorobę. Niedomaga. Często jest hospitalizowany. Inny przykład, ktoś straci stanowisko jeśli nie podejmie pracy w innym kraju, do którego ma przenieść się z rodziną. Nie przewidział tego kilka lat temu, kiedy stawał się szczęśliwym właścicielem psa. Mógłby zabrać zwierzaka ze sobą, ale cóż, kraj do którego zostaje oddelegowany nie zezwala na wwożenie tej akurat rasy. I co robić? Stracić pracę w kraju i szukać nowej, mając na utrzymaniu ileś tam dzieci i żonę i tegoż psa? Zaryzykować, że nadejdzie taki moment, że nie będziesz miał na rachunki i jedzenie nie tylko dla psa, ale i dla dzieci, bo z tą nową pracą sytuacja nie jest wcale taka oczywista?

No i teraz tacy ludzie szukają kogoś, komu można powierzyć opiekę nad psem. Wśród znajomych nie ma chętnych. Dają zatem ogłoszenie. I tu zalewa ich fala hejtu. Taaa, jasne, sytuacja życiowa. Znudziło się. Pies stoi na drodze kariery. Choroba wymyślona i tak dalej.

W necie też nie znajduje się nikt chętny.

Zostaje schronisko.

Przyprowadzisz zwierzę, z bólem serca, do schroniska. I kolejna fala hejtu. I nawet jeśli figurujesz tam anonimowo, jako właściciel Pimpka czy Rambusia, nie spłynie to po Tobie jak po kaczce. Jesteś podejrzany o to, że to brak chęci zajmowania się swoim psem, o nieprzemyślaną decyzję i tak dalej. A przecież w momencie przygarniania psa miałeś stabilną sytuację i nie jesteś jasnowidzem, aby przewidzieć, że za pięć lat coś się zmieni.

Gdyby ludzie byli bardzo przewidujący żadne zwierzaki nie znajdywały by domów. Bo jestem za stary i za chwilę może mnie powalić jakaś choroba… Zresztą młodego też może coś spotkać. Bo sytuacja na rynku pracy jest niestabilna. Bo mogę mieć wypadek i stać się kaleką niezdolnym do zajmowania się nawet sobą a co dopiero psem. Bo może mi zabraknąć pieniędzy na leczenie psa kiedy ten się rozchoruje. Bo mogę powołać na świat dziecko z potężną alergią, albo tak chore, że każdą minutę będę poświęcał na rehabilitację i utrzymanie go przy życiu. Bo to, bo śmo.

Czasem jednak też podjęta impulsywnie decyzja o posiadaniu psa skutkuje wielką miłością.

Piętnowanie ludzi, którzy z jakiegokolwiek powodu, oficjalnie oddają psa, czy to w inne ręce, czy do schroniska, nie ma sensu. O tych, których sytuacja zmusiła, już było. Ale ten, kto wziął psa i teraz nie chce się nim zajmować z jakiegokolwiek powodu, nie będzie już dobrym opiekunem. Pies, który tam zostanie, może mieć gorsze warunki, niż jest mu w stanie zapewnić schronisko.

Dobrze by było, w idealnym świecie, gdyby ludzie ponosili konsekwencje swoich działań. Zatem jeśli nie ma innego wyjścia, przyprowadzili psa do schroniska. Dobrze by też było, gdyby inni ludzie nie zalewali ich nienawistnymi komentarzami. W przeciwnym razie, chcąc uniknąć oceny, mogą wywieźć psa do lasu, puścić luzem lub przywiązać. Jasne, że w przypadku odnalezienia tułającego się zwierzęcia również spłynie fala hejtu, ale może nie, może nie odnajdą, może pies się gdzieś przybłąka i ktoś go przygarnie bez rozgłosu…

W żadnym razie post nie jest poparciem dla ludzi, którzy adoptują, przygarniają, czy kupują zwierzęta bezrefleksyjnie, a potem często muszą/chcą się z nimi rozstać. Chodzi o to, żeby pamiętać, że każdy medal ma dwie strony.

 

Photo by Bennilover on Foter.com / CC BY-ND

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz