Dzień Kota

Skoro Dzień Kota, to o kotach będzie.

Coś jest w tych zwierzakach niepojętego. Czemu? Ano, jeśli człowiek mieszka z kimś pod jednym dachem, to oczekuje jakiejś współpracy na przykład. A jeśli ktoś jest od owego człowieka chociaż trochę zależny, spodziewa się ów człowiek jakiegoś minimalnego posłuszeństwa. Mieszkanie we wspólnym gospodarstwie wymaga przecież przestrzegania jakichś zasad. Kilku chociaż. Jak na przykład, nie wsadzamy łap do cudzego talerza, czy nie chodzimy nogami po stole.

A tu nie. Kot robi co chce, włazi gdzie chce i dodatkowo kompletnie nie słucha. Chyba, że otwierasz opakowanie z kurczakiem, albo otwierasz puszkę z kocią karmą. Wtedy okazuje się, że słuch ma doskonały. Ale ogólnie jednak każdy właściciel kota może poczuć się dość często lekceważony. Wołasz, a on w przeciwnym kierunku przyspiesza. I wiesz, że rozumie, co do niego mówisz, i ma to głęboko pod ogonem. I nie pomogą tu żartobliwe stwierdzenia, że to nie człowiek ma kota, a kot człowieka, ani że tu mieszka kot i jego niewolnik. Zwykłe olewanie to jest i już.

I gdyby to było jakieś inne stworzenie, człowiek by się zirytował i powiedział parę ciepłych słów temu komuś. Ewentualnie nawet mógłby zasugerować wyprowadzkę.

A tu nie. Coś takiego jest w tych futrach, w tym mruczeniu, ocieraniu i tej samowolce, że patrzy się z czułością mimo stłuczonego kubka, podrapanej ręki, pobudki o nieprzyzwoitej porze. I za nic w świecie człowiek nie chciałby, żeby się ten Niewdzięcznik wyprowadził. Za nic.

Może koty faktycznie mają jakieś moce? Może dolewają nam jakichś miłosnych eliksirów do kawy, że tak łatwo im wszystko darować? Może hipnotyzują nas w jakiś znany sobie tylko sposób? Licho ich wie. W każdym razie, kto zakocha się w kocie raz, jest już na straconej pozycji 😉

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz