Odsunięta, odepchnięta, odrzucona

Narzeka Kowalska czasem, że Dzieciaki uaktywniają się z potrzebami wszelakimi, kiedy właśnie już wszystko ogarnęła i posiedziałaby sobie. Wtedy któreś wychynie zza rogu i “Zgłodniałem”, albo co innego, co nakazuje dobrej matce ruszyć cztery litery ponownie.

Narzeka czasem Kowalska też i na to, że Gwiazdka dostaje jakiejś “fanaberii” i nagle nie potrafi sama wciągnąć spodni od piżamy. Wie Kowalska, że nie jest to kwestia niedowładu kończyn, tylko potrzeba posiadania całej matczynej uwagi. Niby ok, ale… Czasem jednak… no tak się nie chce.

Narzeka czasem Kowalska głośno, częściej w duchu…

Jednakowoż coś jej umknęło w tzw. międzyczasie.

Zaczęło się całkiem niewinnie. Zwykle rano trzeba poganiać co chwilę Smyka, żeby włożył na siebie kolejne części garderoby. Zawiesza się po prostu. Na różnych innych czynnościach się zawiesza. I jeśli nie przypilnujesz, może okazać się, ze “wychodzimy za pięć minuuuut!” a tu Smyk w samych gaciach i jednej skarpecie, bo drugą kot mu zabrał.

I któregoś dnia zadzwonił budzik. Kowalska się zwlokła. Wchodzi do Smykowego pokoju, a Mały kompletnie ubrany grzebie w plecaku. Na widok swojej Matki mówi: “Sprawdzam, czy wszystko spakowałem”. Eeee, kim jesteś?

Innego dnia przechodząc obok pokoju Juniora Kowalska rzuciła standardowo: “Pozbieraj ciuchy z podłogi i wrzuć do prania”. A tam nie było żadnych ciuchów!

I przyszła któraś niedziela, czy jakiś inny wolny dzień. Kowalska nie została gwałtownie obudzona i nie zerwała się też samodzielnie bladym świtem. Nieco później się zerwała. W panice lekkiej. Bo doszedł ją zapach spalonego tłuszczu. A że kuchnia jest na innym poziomie niż Kowalskiej łóżko, zapach doszedł z opóźnieniem.

Zerwała się zatem Kowalska. Oczy zaspane przetarła już schodząc po schodach. Patrzy a tu Dzieci jajecznicę sobie konsumują. Cała trójka zgodnie mlaszcze se przy stole. Matka owej trójki stanęła osłupiała. I niema. Znaczy nie mogła z siebie słowa wydobyć. Patrzy tylko na nich. A tu “Cześć mamooo”. A w głowie: Ale jak to? Oprócz Kowalskiej żadnego dorosłego w domu nie ma, a oni jajecznicę jedzą?

Potem jeszcze w szkole była jakaś akcja z dniem warzywnym czy coś, i Junior sam sobie przebranie skombinował. Pomysłowe. A o całej akcji i stroju Juniora Kowalska dowiedziała się z Internetu, ze zdjęć wrzuconych na fanpage szkoły. Zwykle Mama zarywała ze dwie nocki w takich momentach, żeby dziecko wystroić.

No jakoś dziwnie tak. Jakoś tak się poczuła Kowalska odsunięta jakby trochę? Jakoś tak nie na miejscu? I odrobinę jakoś niepotrzebna, jakby? Trzeba się chyba przyzwyczaić do nowej sytuacji. Ale póki co, jakoś tak, hmmm, dziwnie “niefajnie”.

 

zdjęcie foter.com

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz