Rycząca czterdziestka

Dziś wyjątkowo post w pierwszej osobie.

Na tym zdjęciu to ja. Zwykła Kowalska. Jakieś czterdzieści lat temu. Moje najwcześniejsze zdjęcie. Powstało na długo przed erą aparatów fotograficznych w każdym domu. Nawet tych analogowych. Nie wiem, czy fotografię cyfrową w ogóle ktoś miał w planach (czy marzeniach) wynaleźć.

Dziś mam czterdzieste urodziny.

Przydałoby się z tej okazji jakiś znamienny wpis tu grzmotnąć 🙂

Może napisać jakieś miłe, urocze, słodkie wspomnienie z dzieciństwa? Coś, co mnie ukształtowało? Albo jakoś inaczej wpłynęło na to, jak jestem?

Nie. Było mnóstwo fajnych momentów, mnóstwo niefajnych też. Wszystkie składają się na puzzle mojej osobowości. I nie tylko przecież te z dzieciństwa. Wydarzenia kolejnych lat również miały znaczący wpływ. Zatem pomysł trudny do przelania na “papier”.

Może napisać jakiś płomienny post o tym, że to nie koniec świata jeszcze, że dużo drzwi stoi otworem przed takimi czterdziestkami jak ja.

Ale czy to jest optymistyczne przesłanie? Czy metaforyczne  stanie w korytarzu z mnóstwem otwartych drzwi, jako symbolu nowych możliwości, jest tym o czym marzymy? Czy w tym wieku nie powinno się osiągnąć już stabilizacji we wszystkich dziedzinach i podążać szerokim, jasno oświetlonym korytarzem do wyznaczonego celu?

Jakby nie patrzeć, co najmniej połowa życia już za mną. I to ta ładniejsza połowa 😉

Poniekąd rzeczywiście zaczęłam nowe życie, w październiku, po operacji. Ale cóż, jestem zdrowa, to super, jednakże pozostałe aspekty były całkiem w porządku. Czy chciałabym coś zmieniać?

Rycząca czterdziestka. Nie mogę się zdecydować w tym momencie, czy jestem rycząca w znaczeniu przebojowa, pewna siebie, prąca do przodu. Czy rycząca na głos, albo nawet wniebogłosy, nad utraconą młodością i tym, że rzeczywiście zamknęłam pewne etapy i teraz muszę znaleźć jakieś nowe rzeczy do roboty, co by nie popaść w rutynę. Tak czy siak, jakoś sformułowanie rycząca czterdziestka nie ma w mojej głowie pozytywnych konotacji. No chyba, że jest to czterdziestka rycząca ze sceny (zawodowo, nie na karaoke) jakiegoś ostrego rocka 🙂

Dlaczego “rycząca” w znaczeniu przebojowej kobiety też nie brzmi dobrze w mojej głowie? Ano dlatego, że jeśli trzeba głośno udowadniać jaka jestem świetna, zakrawa to na desperację. Krzyczę “Patrzcie na mnie, jeszcze nie jestem stara! Jeszcze dużo mogę”.

Ktoś może mi zarzucić, że całość tej wypowiedzi ma aspekt lekko pesymistyczny, że brakuje w nim radości życia. Zatem czas na jakieś wnioski, czy puentę.

Mając dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat, nie muszę nikomu niczego udowadniać, nawet samej sobie. Mam po prostu taka być. Młoda duchem, sprawna ciałem, zdrowa i patrząca pewnie w przyszłość.

Tylko na emeryturę trzeba zacząć składać 🙂

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz