O samoakceptacji

Zastanawiało Cię kiedyś, czemu ludzie, głównie bardzo młodzi robią ze swoim ciałem i włosami takie różne rzeczy? Czemu rzadko można spotkać czterdziestolatka z irokezem, a wśród młodzieży ekstrawagancka fryzura jest całkiem częsta?

Mijana dziewczyna – powód analizy. Z jednej strony głowa wygolona, w uchu siedem czy osiem kółek, z drugiej strony żałośnie zwisają sobie takie czarne, hmmm, no strąki, nie da się tego inaczej nazwać. Drobna, regularne rysy, śliczna. Znaczy byłaby śliczna, gdyby było ją widać spod tego przebrania. Ostry makijaż. Nie jakieś wieczorowe smoky eyes. Gruba krecha dookoła oka. Ledwie białka widać. Pełne usta z kolczykiem. Blada.

Co tu się musiało zadziać, że dziewczyna nie lubi siebie? Że chce wyglądać inaczej? Że poszukuje dla siebie takiego “image”, który – który co? Podkreśli jej mroczną duszę?

Niektórzy mówią, że bunt. Inni, że poszukiwanie własnej tożsamości. Staje przed lustrem i nie podoba jej się to, co widzi. Chce to zmienić. Brak akceptacji. Nie tylko jej samej dla siebie samej. Te korzenie sięgają znacznie głębiej. Rodzina. Nie dostała wystarczająco dużo akceptacji, żeby teraz nie musieć jej szukać wśród rówieśników. Za wszelką cenę.

Zauważ, że na naszym obniżonym poczuciu własnej wartości bazuje cały marketing. Zmień kolor włosów, nie bądź szarą mychą. Schudnij, wygładź skórę, ćwicz, suplementuj się. Bez tego nie jesteś nic warta. I co? I bez puenty dzisiaj. Zaakceptuj siebie, bądź jaka jesteś – to wyświechtany frazes. W następnym poście pięć najgłupszych rzeczy jakie Kowalska zrobiła z własnymi włosami, jako nastolatka i trochę starsza nastolatka.

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz