Bezczas

 

Jeśli czas ucieka Ci przez palce, znaczy jesteś bardzo kiepskim organizatorem swoich zajęć.

Słyszeliście o czymś takim jak “złodzieje czasu“? Nie jest to szajka przestępców zabierających nam wolne chwile.Wtedy wystarczyłoby zgłosić to odpowiednim organom i odzyskać łup.

Niestety, to typy niewidzialne, których sami wpuszczamy do naszego życia.

Pierwszy, znany od dawna, telewizja. Jeśli masz coś zrobić, ułóż sobie plan i się go trzymaj. Plan nie powinien uwzględniać włączania telewizji. Zawsze znajdzie się coś, co przykuje naszą uwagę i co spowoduje, że zawiesimy się na chwilę. Tu pół minuty, tu dwie i już czynność, która wykonywana w skupieniu zajęłaby dwadzieścia minut, zabiera czterdzieści. A telewizja włączona przez cały dzień spowoduje, że zamiast wykonać sześć rzeczy z planu, zdążymy wykonać tylko trzy. Są jednak ludzie, którzy nie umieją pracować w ciszy, w odróżnieniu od tych, którym w skupieniu się przeszkadza nawet najmniejszy szelest. Jeśli nie lubisz ciszy, włącz muzykę, lub nawet radio. Tu się nie zagapisz.

Kowalskiej wszystko przeszkadza. Na studiach jeszcze, wszelkie próby uczenia się poza naukowym kątkiem w domu, powodowały, że nic w głowie nie zostawało. Koleżanki chodziły chłonąć wiedzę do parku… Kowalska też kiedyś poszła. A tu jakiś gołąbek wielce zajmujący, a tu owady irytujące, a tu jacyś ludzie głośno dyskutujący i z nauki nici. Współlokator Kowalskiej chodził uczyć się na balkon nawet, bo pogoda ładna. W takich warunkach Kowalska spokojnie zamiast książki, mogłaby wyłożyć sobie poduszkę na parapet okna wzorem babciowego monitoringu osiedlowego i po prostu się gapić. Nie wynikałoby z tego kompletnie nic pożytecznego. Kompletnie, bo nie tylko nauka do głowy by nie weszła, ale nawet nie poszerzyłaby się wiedza kto z kim i dlaczego.

Drugi pożeracz czasu – Internet. Nie zabieraj komórki do toalety. Zrób, co masz tam do zrobienia i wychodź. Trafisz na coś wciągającego i ani się obejrzysz a nogi i zadek tak zdrętwieją na desce klozetowej, że nie będziesz w stanie w szybkim tempie przez jakiś czas niczego zdziałać.

Media społecznościowe. Tylko zajrzę na chwilę co tam na FB. I przeglądasz tą tablicę. Nawet jeśli Cię nie interesuje, kto co gdzie jadł i czyj maluch piękniej się uśmiecha, i tak musisz rzucić okiem, żeby ocenić przydatność informacji. Niby chwila, ale tu znajomy wrzucił śmieszny filmik, tu reklama stolików do kawy i tak z zakładanych piętnastu minut, zrobiły się dwie godziny.

Kawa. Nie rozsiadaj się do kawy. Zakładasz sobie, że w trakcie picia kawy przejrzysz tylko wiadomości i zanim się zorientujesz ostatnie łyki są już wręcz lodowate. Dobrym pomysłem jest znalezienie kawie towarzystwa. Znaczy rób coś w trakcie.Koniecznie musisz siadać? Zrób w tym czasie makijaż, albo przejrzyj maile i odpowiedz na niektóre. Nie, nie klikaj w ten link, przysłany w mailu. W tej chwili nie są Ci potrzebne koszulki z osobistym nadrukiem, nie wchodź na ich stronę i nie patrz co mają w ofercie. Sporo stron jest tak skonstruowanych, żeby zatrzymać Cię u siebie jak najdłużej. Nie jest to jakaś groźna rzecz, ale zżera Twój cenny czas.  Nie rozwiązuj quizów. Wcale a wcale nie jest Ci potrzebna wiedza, czy w poprzednich wcieleniach byłaś Marią Antoniną czy Markiem Aureliuszem, ani do którego aktora będziesz podobna na starość. Musisz wiedzieć? Do Quasimodo, jeśli nie przestaniesz się garbić przy tym kompie i podpierać twarzy jedną ręką.

Jaka jeszcze “rzecz” kradnie nasz czas? Bałagan! Ile czasu marnujesz rano, biegając jak w ukropie w poszukiwaniu kluczy, karty, dokumentów, portfela. Ba, są nawet takie osoby, które odkładają kosmetyki gdzie popadnie i potem w panice szukają kremu po goleniu czy tuszu do rzęs.

Kowalska też tak miała. Tyle, że jeśli tusz nie znajdował się w zasięgu wzroku, mogła po prostu pomalować się “‘pracowymi” kosmetykami. Na zwolnieniu jednak tak to nie działa. Zatem ma teraz swoje magiczne białe pudełko, gdzie jest wszystko, co kosmetyczne. W torebce zawsze są klucze, dokumenty i portfel. Najgorzej z telefonem. Ten to zawsze nóg dostaje. Zdawać by się mogło, że w łóżku został ale  okazuje się, że poszedł kawy się napić, bo leży na puszce z tymże magicznym napojem porannego zmartwychwstania.

Jest taka super działająca zasada, żeby sobie przygotować jednak pewne rzeczy wieczorem. Dziesięć minut a tyle nerwówki oszczędzonej o poranku. A najlepsze jest to, że od dzieci wymaga się, żeby tornister był spakowany przed snem, a sami co?

Co jeszcze marnuje czas? Ano trzymanie się ściśle określonej kolejności. Najpierw zrobię to a potem to. Wstaw najpierw pranie a kiedy pralka sobie bełcze, zacznij kroić warzywa na zupę. Zupa bulgocze w garze, wywieś mokre rzeczy albo poskładaj suche, bo już ta wieżyczka na fotelo-szafie zaczyna się niebezpiecznie chylić ku upadkowi. U Kowalskiej runięcie górki suchego prania wiążę się niestety z ponownym bełtaniem w środkach piorących części rzeczy, ze względu na wszechobecność zwierzyny i ichniej sierści na podłogach.

Zatem oszczędzamy sobie roboty i rozkładamy czyste ciuchy na bieżąco. Jest jeszcze jeden plus takiego podejścia do prania.Rzeczy leżące na kupie przez kilka dni są o wiele bardziej wymiętoszone, niż te zdjęte świeżo ze sznurków. Zatem mniej prasowania, mniej zmarnowanego czasu.

I ostatnia rzecz na dziś. Może Was zaskoczy. Chodzi o ścisłe przypisywanie czynnościom godzin ich wykonania. Nie rób tego. Brzmi dziwacznie? Nie. Kowalska zauważyła na własnym przykładzie, że jeśli zaplanuje ściśle, że od tej do tej robi to, a od tej robi tamto, marnuje czas. Jak? Ano tak, że owszem szkoła, kursy, jakiś fitness zorganizowany zmuszają do ścisłej współpracy z zegarem, ale już inne czynności nie. Czasem coś co zaplanujesz sobie na półtorej godziny, zajmuje czterdzieści minut i nie wiesz co robić z wolnością. I tu kilka minutek, tam trochę więcej i okazuje się, że przebimbałeś pół dnia. I to nieświadomie. Lepiej jest po prostu mieć listę zadań z jakimś zarysem czasu i w tych momentach niezaplanowanego bezrobocia po trochu realizować inne podpunkty.

Także ten, do boju ze złodziejami czasu!

 

 

Zdjęcia Foter.com

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz