Kilka rzeczy, które jednak przydałoby się zrobić w 2018

Zrobić noworoczne postanowienia to pikuś, ale zrobić je właściwie i jeszcze dotrzymać to już wyczyn.

W dotrzymaniu jakichkolwiek obietnic danych sobie przeszkadza zwykłe lenistwo. Jeśli obiecasz coś komuś, dzieciom na przykład, łatwiej jakoś wytrwać w tym, bo podlega to mniej lub bardziej rygorystycznej ocenie osoby innej niż ty sam. Z obietnicami danymi sobie jest gorzej.

Są tacy, którzy wspomagają się wiarą. Obiecują coś Panu Bogu w zamian za pomoc w uzyskaniu czegoś tam, co by chcieli mieć. Okazało się, że jest to na tyle częsta praktyka, że znaleźli się adwokaci Najwyższego, którzy zgodnie twierdzą, że to nie jest w porządku licytować się z Bogiem. Jak Ty mi coś, to ja wtedy Tobie coś. I nie ma znaczenia czy robisz coś w intencji, czyli przed otrzymaniem tego, co chcesz, czy po wszystkim, w podzięce niejako. Ale strach przed karą z Niebios to często silna motywacja.

Są też ludzie szantażujący sami siebie. Składają sobie obietnicę, której muszą dotrzymać, bo jeśli nie, spotkają ich straszne rzeczy. Na przykład przysięgają, że coś zrobią, ale przysięgają na życie, zdrowie swoich dzieci, albo matki, czy coś takiego. Strach przed spełnieniem tej samogroźby też jest silną motywacją

Nie tędy droga. Trzeba zwalczyć lenistwo. Kowalska tez musi. Nie ma już wymówki w postaci niesprawnej pikawy, więc powinna wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko, żeby rzeczywiście coś zrobić/zmienić trzeba bardzo chcieć. A często lenistwo jest tak wielkie, że nawet chcieć się nie chce. I jak sobie z tym fantem poradzić?

Zabawne są porady w necie lub gazecie, jak przechytrzyć samego siebie, jak zmanipulować swój mózg itp. Nie chodzi o to, że porada jest głupia. Nie. W myśl zasady, jeśli coś wygląda na głupie a działa to przestaje być głupie. Chodzi o śmieszność całej akcji. My, ludzie, najwyżej rozwinięte istoty na tej ziemi, ba, może i w całym układzie słonecznym – potrzebujemy haków na samych siebie, żeby zmotywować się do działania. “Nie pisz ogólnikami, że chcesz schudnąć. Wyznacz sobie realny cel. Nie 15 kilo w tym roku, tylko pięć. Pamiętaj, że szybkie chudnięcie doprowadza do rozstroju organizmu i efektu jojo. Nie zaczynaj odchudzania jednocześnie z rzucaniem palenia. Gdzieś poniesiesz porażkę” O matko, serio? Dla kogo te porady? Dla rozwiniętych umysłowo przedszkolaków? Bo aż trudno uwierzyć, że istnieją tacy ludzie, którzy mimo zaawansowanego wieku nadal wierzą w diety cud. A istnieją przecież.

I znowu zeszliśmy na odchudzanie, a nie o tym miało być. Aczkolwiek odnieść można wrażenie, że odchudzanie to najpopularniejszy temat noworocznych postanowień.

Co jeszcze jest na topie? Ano na przykład miłość. Znajdę miłość swego życia. A to tak można sobie postanowić? No nie. Precyzyjniej będzie, jeśli postanowimy po prostu stwarzać więcej okazji do poznania nowych osób, mając gdzieś tam na horyzoncie majaczącą wielką miłość. Będzie z tego podwójna korzyść. Ruszymy się z domu. Przypomnimy o swoim istnieniu znajomym. Poprawimy nimi relacje. Kowalskiej już ten temat nie dotyczy, było – minęło.

Kolejny punkt- finanse. Głównie postanowienia dotyczą ograniczenia rozrzutności. Nie będę jadał na mieście. Kupię coś nowego dopiero gdy zużyję stare itd. Nie działa. Kupiła sobie Kowalska sukienkę jakiś czas temu, sukienka się (chwilowo) nie mieści, musi kupić drugą, chociaż tamta niezużyta zupełnie. Poglądowo tak to zostało napisane. Z czapkami zimą też ma tak Kowalska. Zapomina z domu, bo ciepło jest, akurat, gdy wychodzi, a potem kupuje pierwszą lepszą od kogokolwiek, bo w głowę pi.dzi dziko, a przecież nie chce zatok przeziębić. zatem ograniczenie rozrzutności jest kiepskim postanowieniem. Lepsze będzie oszczędzanie. Marek Kondrat tak zachęca do oszczędzania. Tylko trzeba mieć jakiś cel i to cel realny. Inaczej bardzo trudno po prostu ograniczać się z wydatkami, bo trzeba mieć jakąś kwotę na lokacie, która nie ma przeznaczenia. Ale warto oszczędzać, bo jakaś suma odłożona z codziennego budżetu daje większe poczucie bezpieczeństwa w razie słynnego Wu.

Książki. Książki też są na wielu listach postanowień. Ludzie mają jakiś kompleks nieczytania 🙂

I na koniec kursy. Poszerzyć zakres swojej wiedzy. Potrzebny czas i pieniądze. Chyba, że można doszkolić się z You Tube’a. Żart taki. Często oprócz kursów podnoszących kwalifikacje pojawiają się kursy językowe. Od paru lat Kowalska myśli o francuskim. Tylko nie bardzo może znaleźć sens jakiś nauki tego akurat języka. W okolicach Obrzydłówka bardziej przyda się szlifowanie wschodnich języków.

Co zatem warto zrobić w 2018 roku? Znaleźć cel oszczędzania pieniędzy i przyjrzeć się swoim znajomym, żeby zweryfikować tych, którzy tylko po prostu kradną czas oraz zadbać o swoje zdrowie, w szerokim tego słowa rozumieniu. To się zawsze kalkuluje.

 

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz