Rozstanie i co dalej?

 

Po rozmowie z jedną ze swych klientek, wchodzącą właśnie w nowy związek, Kowalską naszła pewna refleksja, którą musi się podzielić.

Kobieta wchodzi w nowy związek, więc było jakieś rozstanie. Rozstanie każdy przeżywa indywidualnie, ale co potem?

Kowalska zauważyła, że kiedy po rozstaniu kobieta otrze już łzy rozpaczy albo wkurzenia, jest gotowa na nowy etap życia. Ze względu na podejście do potencjalnych nowych relacji damsko – męskich, kobiety można podzielić na trzy typy:

  1. Nigdy więcej żadnego faceta
  2. Nigdy więcej takiego faceta
  3.  Następny!

Dziś o kobietach typu pierwszego. Nastawione są do facetów negatywnie. Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie rozglądają się, nie stwarzają sprzyjających okoliczności, nie starają się być domyślne, przestają być miłe i czarujące dla płci odmiennej, nie są otwarte na nowe “wyznania”. Jeśli jednak posiadają jakieś walory duchowe i estetyczne, znajdzie się ktoś, kto będzie chciał się przedrzeć przez tą misternie budowaną barierę. Będzie chciał przekroczyć wyznaczone przez nią granice, będzie chciał zdobyć jej zaufanie i mieć właśnie taką kobietę przy swoim boku. Oto, drogie Panie, przepis na zwabienie wytrwałego i cierpliwego adoratora. Mmmmm, to musi być “ten”. Taki uparty, chce właśnie ją, mimo, że z innymi poszłoby nieco łatwiej. Ponoć im więcej facet zainwestuje w kobietę energii, czasu, pieniędzy, tym bardziej będzie o wybrankę swą dbał.

Uwaga, to może być pułapka. Facet cierpliwy i typ zdobywcy, ale co jeszcze się może kryć za tą postawą? Może prócz tego jest totalnym dup.kiem.

Ale może być też tak, że kobieta postanowi być sama i nawet książę na białym koniu nie jest w stanie jej od tego postanowienia odwieźć.

Podziel się tym z innymi 🙂

2 komentarzy do “Rozstanie i co dalej?

  1. Mój to we mnie nie zainwestował zbyt wiele… Na pierwszej randce nawet nie byliśmy w żadnej knajpie 😀 Ja przyjechałam motocyklem, on prosto z pracy… poszliśmy połazić po Łazienkach… Fajnie było… Odstraszył trochę ale jednak zostałam… Cóż, chyba nie jestem typem babki, w którą trzeba inwestować bynajmniej nie kasę 🙂 Za to teraz kasy nie szczędzi, mimo że wiecznie nam jej mało (realnie, nie na fanaberie) ale jazdy swoje odwala takie, że najchętniej poszłabym w cholerę od niego… Nie wiem więc co lepsze 🙂

Dodaj komentarz