Daty graniczne

No i jak co roku o tej porze Kowalska staje przed trudną decyzją, czy sobie coś postanowić czy też nie. Zwykle postanawia sobie nic nie postanawiać. W zeszłym roku jednak złamała się i popełniła postanowienie. A nie, wcale nie, nie chciała schudnąć w 2017 ani dokonać żadnych innych radykalnych zmian w swoim życiu. Miała razem z Dzieciakami codziennie notować, co wydarzyło się przyjemnego. Akcja zakończyła się sukcesem…. piątego stycznia. I to by było na tyle, jeśli chodzi o postanowienia.

Jednak Kowalska, jak połowa ludzkości na świecie, odczuwa ogromną potrzebę uczynienia siebie bardziej idealną ogólnie, nie tylko w kontekście mijającego roku.

Bardziej idealną. Kiepskie sformułowanie. Albo coś jest idealne albo nie i już. Tak samo jak coś jest proste. Nie może być mniej proste lub bardziej proste. Jak jest coś mniej proste to jest po prostu krzywe. I tak analogicznie – jeśli coś jest prawie idealne nie jest idealne. Ma wady. Kowalska też ma wady. A chciałaby mieć ich mniej. Chociaż nie. Kowalska nie ma wad. Kowalska ma drobne niedociągnięcia 😉

Przydałoby się to i owo zmienić, szczególnie, że dosłownie za moment skończy czterdziestkę. To też taka data graniczna. Ponoć ważna 🙂

Tyle, że Kowalska doskonale wie, że na nic postanowienia, jeśli nie będzie miała psychicznego przygotowania do zmian. Co z tego, że postanowi, że od jutra biega, skoro biegać po prostu nie lubi . I nic z tego nie będzie, bo każdy pretekst do niebiegania będzie cenniejszy od dotrzymania danej sobie obietnicy.

I nie pomoże nic ustalanie kolejnych dat, a to od pierwszego, a to od poniedziałku, a to od Nowego Roku. Kowalska co najwyżej może sobie postanowić, że dziś nie zje nic słodkiego, i dziś pobiega z psem, bo ładna pogoda. A jeszcze lepiej zrobić to zupełnie na spontanie. A wieczorem stwierdzić, że to był super fajny dzień, bo i nie obżarła się i pobiegała 🙂

Pocieszające jest to, że nie tylko Kowalska tak ma. Sporo ludzi spośród tych robiących postanowienia, bierze listę sprzed dwóch lat i poprawia postanowienia na bardziej realne. 2015 – przeczytam pięć ambitnych książek i schudnę 15 kilo. 2016 -przeczytam jedną ambitną książkę i  schudnę 8 kilo. 2017 – przeczytam po prostu jakąś książkę i zgubię to, co przybyło mi w ostatnim półroczu.

Zresztą, jaki sens ma robienie sobie planu na 12 miesięcy. Najlepsze są krótkie. Cokolwiek chcesz zrobić, najlepsza jest metoda małych kroczków. O chudnięciu rozpisują się babskie gazety, to tam można sobie coś znaleźć na ten temat. Kowalska napisze coś może, gdy już określi, która z metod działa w okolicy czterdziestych urodzin. Będzie o rzucaniu nałogów. Papieprosy, kawa… Nie każdy ma tak silną wolę, żeby z dnia na dzień postanowić sobie, że już nigdy więcej i rzeczywiście nigdy więcej. Najczęściej mają tak faceci. Kobiety niestety są bardziej pobłażliwe dla siebie. Na pewno z powodu wahania hormonalnego mają też wahania siły woli. Na pewno. Ale niektóre mądre głowy polecają również i tu metodę małych kroczków. Ograniczamy palenie w systemie siedmiodniowym. W każdym tygodniu trochę mniej. No, no, no, ale nie tak, że palę czterdzieści fajek dziennie to od przyszłego tygodnia 39, a od następnego 38. Nie ma tak dobrze. W tym tygodniu 10, w następnym 8… Od pięciu zmniejszamy o jednego papierosa w każdym tygodniu, aż nagle wstajemy rano i nie mamy już limitu 🙂

Oczywiście, że będzie bolało, a jakże. Głównie głowa. Ale za to jak na sercu lekko i na portfelu

Tak czy siak powodzenia we wszystkim co postanowicie, nawet jeśli będzie to postanowienie totalnego braku postanowień.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz