Świąteczna samotność

Z czym kojarzą się Święta Bożego Narodzenia? Większość ludzi wymienia spotkanie w rodzinnym gronie, różne ładne zapachy (choinka, pierniczki, pomarańcze), prezenty, ozdoby. Cudowna atmosfera, światła, kominek, choinka, dobre jedzenie, długie rozmowy przy wtórze brzękających sztućców. Ludzie religijni wspomną o duchowych przeżyciach i pasterce.

Co z naszymi umysłami się stało, że mimo tego, że od lat Święta to istna katorga, którą niektórzy wręcz odchorują, cały czas myślimy i mówimy o tych dniach z miną szczęśliwego narkomana?

Ktoś zapyta może, o co tej Kowalskiej chodzi?

W dalszej części postu wykluczymy osoby wyjeżdżające w czasie Świąt na narty, czy inne atrakcje. I tych, którzy zorientowali się już, że mamy “inne czasy”, i zamawiają gotowe jedzenie i zatrudniają kogoś do ogarnięcia miejsca zamieszkania. Brawo Wy 😉

Dawno temu o tej porze roku, głównie na wsi, wieczory właśnie stały się długie, roboty w polu wygsły, więc ludzie mieli czas. Domy były wielopokoleniowe, więc wszystkie kobiety w rodzinie brały udział w ogarnianiu chaty, a inni członkowie sprzątali podwórze i inne miejsca. Wieczorami, aby zadość uczynić tradycji i zabić nudę, spotykali się i robili ozdoby choinkowe, przygotowywali przebrania do kolędowania, gotowali. Wspólnie. I to miało sens.

Teraz? Teraz nie mamy czasu, a mimo to głęboko tkwi w nas potrzeba ogarnięcia chaty na Święta. I kto to robi? Kobieta oczywiście. Jedna, samotna. Jeśli ma dzieci w wieku mało buntowniczym, to może i pomogą i poprzecierają durnostojki na półkach. A mąż może zbije stojak pod choinkę, i może, ale to naprawdę jeśli mu czas pozwoli, ogarnie też temat drzewka. Za które będzie można go opierdzielić solidnie: “Co taki drapak?! Gorszych nie było?!” A tak serio, w du.ie ma Kobieta, czy to drapak, czy nie. Po prostu gdzieś musi dać upust temu napięciu, które towarzyszy “zaspokajaniu” tradycji.

I szoruje, sprząta, odkurza, trzepie, pierze firany. Ale kurcze, jeśli uprane firanki, to nie zawiesi ich na brudnym oknie przecież. To nic, że piź..i, myjemy okna! Rozsądniejsze Kobiety tylko od środka. Hardcorowe Panie Domu, również od zewnątrz. A potem kaszlą, chrychają, smarkają po Świętach “Oj, chyba przemarzłam na Pasterce”.

A jak u siebie ogarną z grubsza, to jeszcze trzeba skoczyć do niedomagającej Mamy, samotnego Ojca, schorowanej Ciotki. I raczej nie jest to robota w stylu “Zetrzyj kurze z grubsza, Kochanie, i dziękuję za pomoc”. A najlepsze jest czasem to, że taka samotna świątecznie Kobieta musi czasem “obskoczyć” i swoją część niedomagającej rodziny i męża.

I prezenty. Pół biedy, jeśli tylko najbliższym. Niektórzy jednak będą mieli spotkanie w szerokim gronie rodzinnym. I każdego trzeba obdarować. I dogadaj się ze wszystkimi, co komu. I kup to i zapakuj.

Zakupy. Temat – rzeka. Jak się byś nie kręcił i nie kombinował i nie planował, i tak znaczącą część musisz zrobić przed samymi Świętami. I ciśnij się w Hipermarketach, i stój  mega kolejkach, i integruj cieleśnie w autobusach, i szukaj miejsca na parkingach, i dźwigaj te torby, i planuj, i spinaj się i dostań napięciowych bólów głowy i bezsenności z tego wszystkiego. I leż w środku nocy “O Boże, moje plecy”.

Najgorsze jest to, że nawet jeśli 90% listy zakupów ogarniesz znacznie wcześniej, na raty, bez kolejek, bez stresu to i tak z jakimś chlebem, masłem, mlekiem i tak będziesz sterczeć w przedbożonarodzeniowej kolejce desperatów.

I wiecie co? Nawet jeśli ktoś tam włączy się do tej samotnej walki Kobiety o przereklamowaną magię świąt, to jest to kropla w morzu potrzeb.

I kiedy już nastanie Wigilia. Dzieci wypatrzą “pierwszą gwiazdkę” – a niech mają. Wszyscy zasiądą do stołu. Wszyscy prócz tej nieszczęsnej Gospodyni, która przecież musi dosmażyć rybę, okrasić pierożki, podgrzać barszczyk… Co z tego, że udało jej się wygospodarować czas, żeby pójść do fryzjera, skoro całe ubranie i misterna (wczoraj) fryzura wali smażonym olejem. Ale siedzimy wszyscy razem i tylko to się liczy. Akurat. “Marek, odłóż ten telefon” . “No, to kiedy zdecydujecie się na dziecko?” “A jak tam sprawy sercowe?” “Co tam w szkole?” “To co tam właściwie w tej swojej pracy robisz?” “Ale zasłony to, moja droga, kompletnie masz od czapy” “Ładny sweterek, ale to nie Twój kolor”

Dobra, czas na prezenty. O, jaki śliczny odcinacz do winogron, jak mogłam/łem do tej pory bez tego żyć? Wujek, trzeźwiejący alkoholik, dostał iluśtamletnią whiskey? Dziękuję serdecznie, bardzo gustowne spinki do koszuli z motywem jednorożca….

No ale mimo wszystko Wesołych Świąt 😉

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz