Zostawcie Mikołaja!

Zwykle jest tak, że kiedy znicze znikają z półek sklepowych, ich miejsce zajmują akcesoria Bożonarodzeniowe. Każdy już o tym wie. Jednym to wisi, inni się zżymają. A Kowalska na widok stada czekoladowych mikołajków myśli “Ho, ho, ho, do świąt zostało sześć, pięć tygodni. Czas ogarnąć prezenty dla dzieci”. I kurcze, mimo głębokich przemyśleń, podpytywań, obserwacji, nadal nie wie, w co ten Mikołaj powinien dzieci zaopatrzyć.

Ha! I takim o to sposobem doszliśmy do tematu Mikołaja. Tak, tak. Tego grubego krasnala będącego twarzą Coca – Coli.

Na marginesie: Pewnie o tym wiele osób wie, ale Kowalska ze zdziwieniem odkryła, że świąteczny przejazd ciężarówek Coca – Coli jest wydarzeniem. W znaczeniu wydarzeniem. I można śledzić przejazd samochodów po Polsce. Może nawet zawitają w twoim mieście.

Wracając do Mikołaja. Widziała Kowalska ostatnio mema, obrazek, z mniej więcej takim przesłaniem, żeby zlikwidować wizerunek Mikołaja jako przerośniętego krasnala a przywrócić Świętego.

No konia z rzędem temu, kto rzeczywiście obchodzi święta w duchu religijnym. Tak, oczywiście, podczas Pasterki kościoły nadal pękają w szwach, ale jest to chyba jeden z nielicznych objawów duchowego obchodzenia Świąt. Nooo, bo musi to być zryw w duchu religijnym. Innej opcji nie ma. Zimno, wręcz pi.dzi, ciemno, mdłości po obżarstwie, spać się chce, a co poniektórym wypić wreszcie. Z racji na konieczność ciepłego wierzchniego okrycia rewii mody też nie zrobisz. Zatem musi to mieć aspekt religijny. innej opcji nie ma.

Kowalska nie nabija się z religijności, ani z religijnych ludzi. Chyli wręcz czoła przed prawdziwą pobożnością. Ale z ręką na sercu – przez całe swoje życie spotkała jedną parę, która rzeczywiście jest bogobojna w pierwotnym tego słowa znaczeniu. Ale niezupełnie o tym miało być.

Zatem zastąp krasnala Biskupem. Idź do centrum miasta, albo jeszcze lepiej do centrum handlowego i spróbuj umieścić gdzieś w tym świąteczny rozgardiaszu Biskupa. Biskupa z pastorałem w ciężarówce, jako małe czekoladki, dyndającego w formie bombki na choince. Biskupa rozdającego prezenty “Ho, ho, ho”.  To byłaby forma profanacji. No dobrze, można zrezygnować z wykorzystywania wizerunku w aspekcie komercyjnym. Za kierownicą świątecznie oświetlonej ciężarówki posadzić zwyczajnego Pana Mietka a czekoladki robić w kształcie bombek czy gwiazdek. Chociaż może gwiazdek nie, bo betlejemska przecież.

Nie o to chodzi w tym nawoływaniu do zmiany wizerunku Mikołaja? Nie? To o co? Ach, o to żeby “zdekomercjalizować” całe Boże Narodzenie? Żeby było to rzeczywiście Boże Narodzenie a nie Gwiazdka? Ok, ale to temat na osobny, długi post.

Chcemy przeżywać Boże Narodzenie jako święto duchowe, przeżywajmy, we własnym gronie i we własnym zakresie. Ale zostawmy Mikołaja, Dziadka Mroza, czy Gwiazdora w spokoju. Dlaczego? Pomijając fakt, że nakręca cały świąteczny biznes, z czym nie zawalczysz. Bo jak? Świąteczny strajk głodowy? Niektórym możne by się przydało. Zostawcie Mikołaja w Boże Narodzenie, bo dzięki niemu to są jedyne radosne święta w chrześcijańskiej religii. Wszystkie święta mamy smutne. Nawet Wielkanoc, gdzie przecież radosna nowina. W chrześcijaństwie natomiast to dalsza część pogrzebu.

Po drugie, Boże Narodzenie to nie święto Mikołaja. 6.12 – data w kalendarzu, pod którą jak wół stoi “Mikołaja”. I wtedy opowiedzmy dzieciom skąd się ta tradycja wzięła. Nawet i co roku, jeśli zechcą słuchać. Niech to się stanie przedświąteczną tradycją. Co roku, wieczorem w wigilię Mikołaja, ojciec zbierał nas na kanapie, sam zasiadał w fotelu ćmiąc fajkę i zaczynał opowieść “Dawno, dawno temu…” Chociaż w zasadzie nie powinno to być święto z prezentem w skarpecie, bo 6.12 jest datą męczeńskiej śmierci Świętego.

Trzecie, już tak na marginesie bardziej: Święty Mikołaj Biskup wspomagał biednych. Skoro stać nas, na obdarowywanie (niech będzie, że najbliższych tylko) prezentami, to nie jesteśmy biedni. Jak wytłumaczysz to dzieciom? Nie jesteśmy biedni, ale wspomaga nas święty? Tak se wykombinowaliśmy, synu. Nieźle co? No Janusze świąt wszelakich 😉

Zostawmy zatem brodatego, czerwonego, brzuchatego Mikołaja. Religijność, ducha czy inne wartości bożonarodzeniowe znajdziemy w sobie, jeśli zechcemy, pomimo komercjalizacji.

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz