Listopadowe śmiertelnie poważne rozważania

Listopad jakoś nastraja do rozmyślań nad przemijaniem, zatem i Kowalską “naszło” :).

Przy okazji lektury książek lub oglądania filmów natrafia się na takie, które poruszają tematykę “przedśmiertelną”, że tak nazwiemy rzecz roboczo. Chodzi o to, że główna postać dowiaduje się, że została jej tylko określona liczba dni. I postanawia coś zrobić z tym czasem, wykorzystać go jakoś, niekoniecznie sensownie, ale po prostu dla siebie. Można iść o zakład, że tak jak każdemu przemknie przez głowę myśl, co by zrobił z wielką wygraną w totka, tak i każdy zastanowił się przez chwilę, co zrobiłby z życiem, które mu pozostało.

Kowalska też się zastanawiała, nawet kilka razy. Pojawiła się jakaś wizja wakacji w ciepłych krajach, szybka wycieczka po miejscach, które chciałaby zobaczyć, długa lista obżarstwa, bo jest mnóstwo rzeczy, których nie jadła a chciałaby spróbować i jeszcze dłuższa lista rzeczy do zrobienia, jak głaskanie delfina czy prawko na ciężarówki.

Przyszedł jednak moment kiedy pochopnie stwierdzono, że serce Kowalskiej nie nadaje się do naprawy, że raczej przeszczep. Wiecie z czym to się wiąże. Po pierwsze żyjesz czekając aż ktoś inny umrze, aby Tobie przedłużyć życie. Sama perspektywa czekania z nadzieją na czyjąś śmierć jest straszna. Nawet jeśli to ktoś nieznany. Druga sprawa – czekanie może trwać lata i można tego nie dożyć po prostu. Trzeci problem – samo przyjęcie przeszczepu – na dwoje albo i więcej babka wróżyła. Zatem Kowalska zadała sobie pytanie: “A co jeśli został mi miesiąc, dwa, rok?” W takim razie powinna zabrać się w trybie natychmiastowym do odhaczania zadań z długiej listy rzeczy do zrobienia “przed”. I co? I nic. Po prostu wiadomość taka nie zmieściła się w łepetynie Kowalskiej i tyle. Na szczęście niepewność co do przyszłości trwała tylko chwilę, bo kilka dni później było już wiadomo, że jednak da się tą nieszczęsną pikawę naprawić.

 

 

 

 

zdjęcie foter.com

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz