Norweskie szarości

Kiedy wieczorną porą odpalisz Tv, ot tak, dla zabicia czasu, i nie ma bardzo wiesz na co się zdecydować, to zawsze na którymś kanale lecą “Kryminalne zagadki”. Nie jest to ambitny serial, ale zawsze coś tam w tle gada i nie drażni, a nawet momentami rozbawi. Poza tym, ręka do góry – kto nie lubi kryminałów.

Z drugiej jednak strony – ile można? Wszyscy zgrabni, opaleni, zadbani, z oślepiająco białym uzębieniem, bezzmarszczkowi, w garniturach, na obcasach, w nienagannym makijażu. A niepodważalny dowód zbrodni goni bezcenną informację. Wszystko doskonale dostępne, widoczne, skatalogowane. No, ale nie czepiajmy się. Miało lecieć w tle tylko.

Jednakże jeśli chcemy odpocząć od słonecznych widoków i idealnych ludzi, a jednocześnie nadal pozostać w kręgu kryminalnych zagadek warto sięgnąć po ekranizację książek norweskiego pisarza Gunnara Staalsena. W naszym tłumaczeniu seria ma tytuł “Instynkt wilka”. Miniserial nakręcony jest oczywiście w norweskim klimacie, a więc szaro, buro, ponuro i deszczowo. I wietrznie na dodatek. Nikomu to jednak nie przeszkadza. Bohaterowie z mało wyjściowymi fryzurami (z powodów atmosferycznych) robią swoje. Detektyw Varg Veum, główna postać, na pierwszy rzut oka postawia sporo do życzenia, gdy się jest przyzwyczajonym do hollywoodzkich kreacji. Rozczochrane, przydługie włosy nieokreślonego koloru, kilkudniowy zarost w różnych odcieniach szarości. Nawet przypomina trochę wilka. Po jakimś czasie idzie się przyzwyczaić do tej mało hollywoodzkiej aparycji, zaczyna się nawet podobać. Jednego nie można odmówić odtwórcy głównej roli – trudno go nie lubić. Najlepsze jest to, że Trond Espen Sein nawet w wydaniu “czerwonodywanowym” wygląda nieokrzesanie i hmm, po prostu norwesko.

Jeśli chodzi o fabułę – każdy odcinek zaczyna się standardowo, ktoś umiera lub znika. I zaczyna się. Ależ nie, nie ma rosnącego napięcia, nie ma “jump scare”, nie ma chwil , kiedy spięta/ty czekasz aż go dorwą. Po prostu opowieść się toczy, odsłaniają się kolejne fragmenty układanki i w końcu rozwiązanie. A mimo wszystko ogląda się z dużym zainteresowaniem. Przyjemnie popatrzeć na swojskie paszcze, rozczochrane głowy i rozwiązywanie zagadek klasycznymi metodami, bez użycia najnowszych technologii. A jako bonus można poznać kulturę i społeczeństwo Norwegii.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz