Rok w zawieszeniu ciąg dalszy

Znów będzie w dużym skrócie. Na czym skończyliśmy? Aha.

Została zatem Kowalska z wielkim znakiem zapytania. Czy transplantacja (czyli w praktyce oczekiwanie aż ktoś zginie), czy TYLKO wymiana kawałka głównej tętnicy i jednej zastawki. W perspektywie możliwej konieczności przeszczepu ulubionego organu, wielogodzinna operacja z otwarciem klatki, krążeniem pozaustrojowym, obniżeniem temperatury do 19 stopni, wydała się Kowalskiej pobytem w SPA.

Kowalska wybrała miejsce, w którym chciałaby poddać się ewentualnej operacji, dostarczyła dokumentację i czeka. W końcu dzwoni telefon… ktoś podejmie się wymiany uszkodzonych elementów. Co za ulga, że to tylko operacja. Termin – druga połowa sierpnia.

Kowalska ma sporo czasu na zrobienie wszystkich niezbędnych badań, ogarnięcie domu, dzieci, zakupy szpitalne, zakupy szkolne, przedszkolne, a czas leci. Co jakiś czas kontrolnie dzwoni do Miejsca Przeznaczenia, żeby mieć rękę na pulsie. A tu termin się przesuwa i przesuwa. Koniec sierpnia, początek września, środek września, koniec września… Jest wreszcie termin ostateczny – początek października

Operacja się odbyła. Teraz mostek się zrasta. I tak do końca roku jeszcze. Aktywność ograniczona niemal maksymalnie, zanim kość nie będzie cała…

I tak Kowalskiej rok minął. Rok z życia wyjęty, czyli rok, kiedy wszystkie plany i działania uległy zawieszeniu.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz