Co by było gdyby…

DSCN1809

Każdy, ale to z całą pewnością każdy pomyślał o tym, co by zrobił, gdyby wygrał w Lotto. Nowa fura, nowy dom, wakacje, albo i podróż dookoła świata. Część pomyślała o spłacie długów i zobowiązań , o zabezpieczeniu bliższych i dalszych krewnych a nawet i znajomych może. O tym, że taka kwota pozwoliłaby się pozbyć różnych innych zobowiązań jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Można by było rzucić znienawidzoną pracę i żyć z odsetek do końca swoich dni. Albo otworzyć własny interes i rozreklamować go tak, że nawet z lodówki by wyskakiwała nazwa naszej firmy.

Można. Ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że z tą górą pieniędzy zostałby sam. Przyjaciół nie stać na te wszystkie zaplanowane podróże, a przecież nie będziesz wszystkim sponsorował. Może nawet i z początku, przyjdzie Ci coś takiego do głowy, że opłacisz wyjazd Twojej rodziny i dwóch kumpli  ich rodzinami… Ale ile razy?

Druga sprawa. Jeśli wieść o wygranej się rozniesie, dostaniesz mnóstwo próśb o zapomogę, pożyczkę bezzwrotną i tak dalej. W dalszej kolejności zgłoszą się do Ciebie znajomi znajomych znajomych, którzy będą potrzebowali na operację, leczenie, rehabilitacje czy spłatę kredytu, z którym sobie nie radzą…

Trzy. Możesz zataić wygraną przed znajomymi. Możesz zataić ją przed całym miastem, ale i tak będzie przeciek z banku, w którym trzymasz oszczędności i zaczną się telefony. Najpierw od tych, którzy lepiej niż Ty wiedzą, gdzie i jak powinieneś ulokować kapitał, później od tych, którzy chcą Twoich pieniędzy na zbożne cele. No oczywiście, jakąś część można przeznaczyć na biednych i głodujących, na schroniska, na leczenia, na fundacje, na domy dziecka, ale nawet cała pula nie jest w stanie zbawić świata.

Cztery. Rozlokujesz wygraną w kilku bankach, żeby saldo nie rzucało się w oczy. Ha ha ha. Istnieje coś takiego jak tajemnica bankowa, ale ona dotyczy tylko osób postronnych. Banki porozumiewają się ze sobą. Nieoficjalnie, ale każdy wie, co w trawie piszczy. Tak czy siak, będziesz nękany.

Pięć. Zbieraj manatki, rodzinę i uciekaj przed tym wszystkim do innego kraju. Tylko czy Twoja żona/mąż również nienawidzi swojej pracy? Czy dzieci nie mają przyjaciół i rzeczy, których nie chcą zostawić tak po prostu?

Generalnie duża wygrana to duży kłopot. Najlepiej by było wygrywać po trochu, co jakiś czas. A to na spłatę kredytu, a to na zmianę tego rzęcha, którym jeździsz, i do którego miłość udajesz, a to na większe lokum, żeby każdy miał swój kąt, a potem na remont… Bo jak dostaniesz wszystko na raz, to po prostu to przepierdzielisz, gubiąc przy tej okazji to, o w życiu rzeczywiście cenne.

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz