Kowalska alkoholiczka

DSCN1682

Sytuacja z małym Juniorem miała miejsce wprawdzie kilka lat temu, ale ostatnio pewna znajoma Kowalskiej opowiedziała koleżankom akcję, gdzie dziecko w sklepie ciągnęło ją do działu z alkoholem i krzyczało “No kup sobie, przecież lubisz”. I wszyscy dziwnie patrzyli na matkę z wydzierającym się czterolatkiem. A chodziło o to, że kilka dni wcześniej rzeczona znajoma organizowała imprezę. Dzieci podczas potencjalnego alkoholizowania się miały być pod opieką Dziadków, z dala od przyjęcia. Podczas zakupów jednak maluchem nie miał się kto zająć i trzeba było zapasy alkoholowe zrobić w towarzystwie brzdąca. A że synek robił się akurat znużony zakupami i nieznośny, więc matka, w akcie desperacji, pozwoliła dziecku ściągać puszki i butelki z półek i wkładać do wózka na zakupy. Spodobało się Malcowi, chciał powtórzyć.

No i Kowalskiej przypomniało się, jak to ją kiedyś Junior napiętnował publicznie. Byli sobie właśnie w zwykłym sklepie osiedlowym. Kowalska, Junior i Smyk. Smyk uczył się właśnie chodzić przy meblach, więc miał jedno rozcięcie na czole i dwa gojące się siniaki w jego pobliżu. Weszła Kowalska z Maluchami między półki. Smykowi czapka nasunęła się na oczy, Kowalska zajęta zakupami nie zwróciła uwagi na pokwękującego Smyka. Znalazła się jakaś dobra dusza. Kobieta podciągnęła Dziecku czapeczkę i jej oczom ukazało się posiniaczone i rozcięte czoło. Kobieta utkwiła gromiący wzrok w Matce poszkodowanego Bobasa, i dokładnie w tym momencie Junior zakrzyknął: “Mamo, patrz piwo! A ty lubisz piwo niestety”.

No masz, moment sobie znalazł. Piwo rozpoznał z reklamy wszechobecnej. A że Kowalska lubi? W tym czasie pijała i owszem, sporadycznie, bezalkoholowe do towarzystwa.

A kilka dni później Junior zaatakował znów. Tym razem na przystanku. PEŁNYM LUDZI. Siedzą sobie. Nie wiadomo, co go naszło na te debaty alkoholowe, ale naszło. Siedzą, siedzą a Junior nagle wypala: “A Babcia to wódkę ze szklanki pije”.

O masz!

Chodziło o Teściową Kowalskiej, która jest zwolenniczką staropolskiej gościnności , czyli przy imieninach, urodzinach i innych okazjach polewa do kieliszków. Sama jednakowoż jedynie usta macza. W zasadzie większość gości ma jakieś przeciwwskazania do chlupania zawartością tych kieliszków do gardeł, więc większość tylko macza usta, ale tradycja jest tradycją. Polać trzeba. A że Kowalscy w ogóle wódki nie uznają, Junior nie znał tej nazwy “kieliszek”, dla Niego to “mała szklanka”.

W oczach współprzystankowców – biedne dziecko, w patologii chowane.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz