Moda na promowanie

img_2456

Trafiła Kowalska zupełnie “przypadkiem”, z Dzieciaczkami do miejsca zbiorowego żywienia fast foodem. Dzieciaczki coś tam wybrały, coś tam jadły, a Kowalska, z racji tego, że na diecie przecież, popija kawę.

Konsumująca grupka Młodych Kowalskich jest szalenie mało rozmowna, a zatem Kowalska obserwuje otoczenie. Nawet nie z ciekawości, ale po to, aby się nie przyglądać temu, co tak kusząco pachnie tuż pod nosem.

Słyszy nagle, jak dwóch facetów, zajadając się frytkami, omawia plan treningu poszczególnych partii mięśni. Jeden taki, wyglądający, jakby trenował już od dłuższego czasu, a drugi taki, co to wygląda, jakby powinien zacząć cokolwiek ćwiczyć. Jeden i drugi z gębą pełną smażonych ziemniaków dyskutuje. Jeden radzi, drugi zapamiętuje.

I tak się Kowalska rozejrzała po lokalu. Dziki tłum. A tu jeszcze gromada jakichś przedszkolaków przybyła, w grupie zorganizowanej oczywiście.

Zwykle jest tak, że jak jest moda na coś, to ludzie za tą modą podążają. Chociaż trochę.

Jest podobno moda na zdrowe żywienie. To skąd takie tłumy? I skąd potrzeba budowania kolejnych przybytków tego typu? Skąd kolejki do okienek “drive” aż za zakręt?

Owszem, są też sklepy ze zdrową żywnością i są stoiska w supermarketach. Klienci owszem, sięgają. Często z czystej ciekawości, często dlatego, że coś jest po prostu smaczne. Nie, no są i tacy ludzie, którzy rzeczywiście oglądają to co jedzą, gotują w domu różne zdrowe rzeczy, dbają o kaloryczność i wartości odżywcze. Ale większość nie. I zabawne jest kiedy regał ze zdrowym pokarmem sąsiaduje z chińskimi zupkami.

A przepisy w gazetach? Raz na jakiś czas pojawi się zbiór przepisów o prozdrowotnej tematyce, ale większość to jednak tłustawe, ciężkostrawne, smażone lub słodkie potrawy.

Tak samo jest z modą na ruch. Skoro to takie modne, to skąd tylu “papuśnych” obywateli?

Wniosek nasuwa się sam. Nie ma mody na zdrowy styl życia, jest moda na promowanie zdrowego stylu życia.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz