Małe gośniki

IMG_7284

Kowalska działa w kuchni. Dzieci kilka metrów dalej, w innym pokoju, siedzą, lepią z plasteliny…

Kowalska się spieszy, robi omlety swoim plastusiom.

Jajka ma wiejskie, z dobrego źródła, odkrytego kilka miesięcy temu. I jak nigdy nie zdarza się jajo z zarodkiem, to właśnie dzisiaj, kiedy Kowalska spieszy się dziko, czerwony zarodek ląduje w misce. Jasne, jak się przemiesza i usmaży, to w omlecie nie będzie śladu tegoż. Ale że Kowalska sama by niechętnie zjadała omleta z taką świadomością, że gdzieś tam rozmieszała się krwawa plamka to i dzieciom oszczędzi tego, nawet i bez ich świadomości zaistniałej sytuacji.

Trzeba łyżką wyjąć.

Trzeba łyżkę wyjąć.

Szuflada się przycięła.

Kowalska szarpie się przez chwilę.

Omlet z poprzedniej partii już zaczął się przypalać. Kowalska próbuje odwrócić, omlet nie współpracuje, jakaś górna część jeszcze płynnego ciasta spływa z brzegu patelni, zaczyna śmierdzieć…

Kowalska niechcący dotyka nadgarstkiem gorącej patelni, robi gwałtowny ruch ręką, szklanka spada, ze szkła nietłukącego… więc skoro się nie potłukła, to inaczej się tego opisać nie da, jak tylko tak, że oto podzieliła się wobec doznanego urazu na tysiące małych kryształów, które dźwięcznie rozpierzchły się po gresie.

“No kur**” – wycedziła Kowalska, ledwie słyszalnie dla siebie samej.

“Aaaa!!! Słyszałam!” – wydarła się Gwiazdka, będąca nadal kilka metrów dalej.

“Mamo-o? Czy Ty powiedziałaś słowo na K???” – zainteresował się Smyk.

No jak? No jak to możliwe, że czasem Kowalska woła o pomoc w jakiejś błahej sprawie, albo nawet nawołuje po talerze z obiadem, albo pyta co tam w szkole, i jakoś nikt nie słyszy. Po którymś gromkim okrzyku ktoś może łaskawie dopytać “Cooo?! Co mówisz?!” A tu proszę. Kuchnia posiada nie tylko wzmacniacze smaku i aromatu, ale także jakieś wzmacniacze dźwięku?

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz