Wszystkie stresogeny

IMG_7884

Żeby nie Znajomi, którzy ciągle używają słów zaczynających się na “stres…” , Kowalska nie miała by pojęcia o tym, jak stresujące życie prowadzi. O matko! Normalnie szok.

Wstaje Kowalska rano i ma zaburzenia homeostazy, czyli równowagi wewnętrznej, spowodowane brakiem kawy i niewyspaniem – czyli organizm w stanie stresu jest, jak nic.

Potem próbuje wybrać Dzieci do placówek edukacyjnych, spieszy się, jest napięta, ma ograniczony czas i zbliża się “deadline”. Jeśli nie będą za drzwiami za 2 minuty – spóźnią się, albo trzeba będzie mocno nagiąć prawo drogowe (11 punktów stresowych – małe naruszenie przepisów). Stres znaczy jest.

Potem Kowalska osobiście siebie próbuje wybrać na konkretną godzinę. Suszy włosy, robi makijaż. Efekt końcowy daleki od oczekiwań. Stresorem jest lustro.

Potem jedzie. Tu jakaś zawalidroga, tu ktoś wyjechał, tu ktoś wręcz wtargnął na jezdnię (nie na pasach) – no zestresowana na maksa, dojechała na miejsce.

Praca. Codziennie nowe sytuacje, nowi klienci, nowe oczekiwania. Godziny pracy elastyczne. Według tabeli z punktami przyznanymi poszczególnym stresogennym wydarzeniom – każdy dzień w pracy funduje Kowalskiej 40 punktów.

Biorąc pod uwagę też, że Kowalska z Kowalskim nie zawsze i nie we wszystkim się zgadza, więc kłótnia, tudzież zaczątki kłótni, tudzież wymiana zdań podniesionym głosem, tudzież litania pod adresem rzeczonego w myślach – stresowych punktów się nazbiera…

A w tabeli stresogenów jest też taka ciekawa pozycja jak ” pogodzenie się ze współmałżonkiem”, która dostarcza ponoć aż 45 punktów.

Sprawdzanie lekcji dzieciakom nie znalazło się w tabeli, ale Kowalska czuje w kościach, że z jakąś 10 sobie dodaje do całodniowego poziomu. Cokolwiek to znaczy.

I jeszcze jest fajna pozycja: “zmiana osobistych nawyków i przyzwyczajeń”. Czy niemożność posiadania swoich osobistych nawyków i przyzwyczajeń też jest stresogenne? Chcesz codziennie rano, zaraz po przebudzeniu pić kawę. Takie przyzwyczajenie chcesz mieć. A tu: Zapomniałem odrobić polskiego. Dzisiaj wcześniej trzeba mnie zawieźć, tak sobie przypomniałem. Kupę. Nie mam świeżych majtek w szufladzie. Coś mi na głowie sterczy i nie mogę przyklepać. Mamo – gdzie zeszyt od muzyki?Mamo? Mamo? Mamoooo!!!

I ciepła kawa zdechła i pokryła się kożuszkiem. No stres, jak nic!

A najgorsze jest, że … i tu cytat:

  • 150–199 jednostek stresu = 37-procentowa szansa choroby w ciągu kolejnych 2 lat
  • 200–299 jednostek stresu = 51-procentowa szansa choroby w ciągu kolejnych 2 lat
  • ponad 300 jednostek stresu = 79-procentowa szansa choroby w ciągu kolejnych 2 lat

W zasadzie, za dwa lata Kowalska powinna być notorycznie chora 🙁

Taka tam luźna refleksja.

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz