Gdy próbujesz chorować

img_2189

Zwykle chorowanie Kowalskiej zaczyna się od tego, że po pierwsze któreś z dzieci coś zaraźliwego przynosi do domu a po drugie Kowalska zajmując się tymi chorymi, zwyczajnie się “przemęcza” i łapie natychmiast to samo, tylko w nieco bardziej rozwojowej wersji. A potem próbuje chorować.

Próbuje to jest dobre określenie.

Położyła się do wyra z porządnymi dreszczami. Leży. Telepie się pod kołdrą i kocem. Usiłuje zasnąć. Słychać delikatny płacz. To Gwiazdka. Trzeci dzień “schodzi”, i … trzecią noc.

Kowalska się zwleka “No, co tam?”

Gwiazdka: “Pić mi się chce”

Kowalska drepcze do kuchni, po schodach przecież no, chociaż przy początkach rosnącej temperatury stawy bolą nieco.

“Za ciepłe” Szur, szur, szur,

“Za zimne” Człap, człap

“Bez smaku” Drep, drep, drep

“Za słodkie”. Ano tak słodkie, w nocy. Nie będzie Kowalska bawić się w pedagoga przy gorączkującym dziecku i tłumaczyć, że jakiekolwiek słodkie w nocy jest złe, bo chce, żeby się Mała napiła i chce do cholery wrócić pod kołdrę własną, telepać się we własnym zakresie. No! Tup, tup, tup.

Mała się napiła, jeden łyk, literalnie jeden… i śpi.

Kowalska doczołgała się do łóżka.

10 minut później. Gwiazdka stoi w drzwiach.

“Mamo, nogi nie bolą”

Pewnie, że bolą. Gorączka przecież. Bolą, kręcą, rwą. Kowalska przy łóżku Córki, resztkami sił robi delikatny masaż. Jej osobiście to zawsze przynosi ulgę. Tyle, że sama się gimnastykuje przy tym masażu.

Łóżko. Kowalską już wszystko boli, ale próbuje dzielnie zasnąć.

10 minut. Gwiazdka w drzwiach.

“Mamo, pięta mnie boli”

Kowalska zanosi Małą znów do łóżeczka, ale tym razem całuje tylko stópkę i siedzi chwilę przy zasypiającej Gwiazdce. Czołga się do swojego łóżka. Oddychając ciężko zasypia.

10 minut później. Gwiazdka w drzwiach.

“Mamo?”

“Blblbbbbbbbbbbbbblla?”

“Mamo?”

“Co?!”

“Już nic mnie nie boli”

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz