Satyra na leniwych chłopów

Często jest tak, że próbujesz ogarnąć domowe roboty sama i jakoś idzie. Po trochu, powoli, jakoś ogarniasz. Ale spodziewasz się też, że ktoś z własnej, nieprzymuszonej woli Ci pomoże. Chociażby dlatego, że mieszka w tym samym domu. Czasem angażujesz dzieci. Smyk rozładowuje zmywarkę na przykład. A Junior wiesza pranie i pomaga rozłożyć wyschnięte ciuchy na miejsca. Wszystkie dzieci bawią się w skarpetkowe puzzle, czyli znajdź pasującą parę.

Kowalski bez “zachęty” mało kiedy cokolwiek dla domu robi. Chyba, że mu majtki się kończą w szufladzie, wtedy wstawia pranie. Odwozi też dzieci do szkół i robi im rano kanapki, żeby nie było, że już tak całkiem nic. Czasem też upiecze (zachęcony) jakieś ciasto i zrobi obiad, jeśli musi.

Ale na przykład. Nie wystarczy postawić, bez instrukcji, małego garnka do podgrzania zupy obok wielkiego gara z dwudniową porcją dla wszystkich, żeby wpadł na pomysł przelania połowy do tego mniejszego. Nie, odgrzeje wielki gar, z którego skonsumują połowę. I resztę, według prawideł, powinna Kowalska wylać.

Kiedyś zaawanturowała się Kowalska, że tylko ona odkurza i odkurza a Kowalski nic. Na co Kowalski się zbuntował, że przecież odkurzał niedawno. Okazało się, że te “niedawno”, było w okolicach Bożego Narodzenia, a zbliżała się Wielkanoc.

Facetowi, którego angażujesz do pomocy, nie możesz powiedzieć, poodkurzaj z grubsza, bo goście przychodzą. Zawsze odkurza “z grubsza”. Kiedy kilka razy pod rząd po prostu odkurza odkrywasz któregoś dnia, że w pokładach sierści Waszych wspólnych zwierzaków i papierków po gumach i cukierkach Waszych wspólnych Dzieci, cywilizacja bakterii już koło wynalazła i jest o krok od stworzenia roweru.

 

poodkurzaj-2

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz