Wyluzuj!

Na zdjęciu powyżej – to malutki, wyluzowany Smyk. Nikt, tak jak on nie potrafił się zrelaksować i mieć wszystko  głębokim poważaniu chociaż na chwilę. Taki Smyk z pewnością nie będzie miał tachykardii i wrzodów przed czterdziestką.

Jakoś tak jest, że jeśli czujesz się dobrze a jednocześnie czujesz, że ogarnia Cię błogie lenistwo, nie poddajesz się łatwo. A nawet jeśli ulegasz pokusie poleżenia w wolny dzień do dziewiątej, wiąże się to z pojawieniem się wyrzutów sumienia. My ciągle musimy coś robić. Nie można leżeć i gapić się w przestrzeń. Trzeba w tym czasie sprawdzić chociaż coś w necie, albo notowania giełdowe, albo ogarniać prezenty na święta. Nie możemy nawet, bez jakiegoś wewnętrznego(irracjonalnego) poczucia niewłaściwego zachowania, leżeć i obejrzeć spokojnie ciekawy film. Zawsze gdzieś, coś, z tyłu głowy, że niezałatwione, niezrobione, nieogarnięte, niedopatrzone…

A może tak odpuścić raz na jakiś czas? Zawinąć się w kocyk przed tv, obejrzeć cokolwiek, albo coś ambitniejszego. Wypić herbatkę, miętę, a nawet drinka. Chociaż ta ostatnia opcja wyklucza cały akapit o tym, że gdyby ludzie umieli wyluzować, kiedy jest ku temu okazja, nie musieli by uciekać się do alkoholu, żeby szybciej rozluźniły się mięśnie i można było usnąć szybko, bo czas przecież goni.

Żeby wyluzować całkiem, poleżeć, czy pospać dłużej musimy mieć wysoką gorączkę, bolące kości, złamaną nogę tudzież inne dolegliwości , by wreszcie mieć usprawiedliwienie, że nic nie robimy.

A gdyby tak lepiej zorganizować sobie czas? Gdyby tak co trzeci – czwarty dzień po prostu po pracy zalec na kanapie i odpocząć? Albo robić coś innego, co relaksuje, co lubimy, co daje nam radość? Albo po protu poprzebywać z bliskimi najbliżej jak się da?

 

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz