Kilka dni wolnego

Wzięła Kowalska kilka dni wolnego od pracy, zrobiła niezbędne zakupy, wsadziła Dzieci do samochodu i pojechała nad wodę.

Pogoda w tym roku daleka od urlopowych ideałów, ale cóż, trzeba wykorzystać każdy promień słońca.

Dojechali. Godzina – mocno po 15tej. Szkoda takiego pięknego dnia, wobec niepewnego jutra, więc z bagażami jeszcze, od razu na plażę się Kowalska z Dziećmi skierowała.

Dzieci pluskają się w wodzie, nie mają zamiaru wychodzić, Kowalska stoi jak kwoka i nadzoruje. Junior i Smyk radzą sobie, z zasięgu wzroku nie nikną, więc tu Kowalska spokojna dość. Gwiazdka natomiast, upchnięta w różowe kółko, z okrzykiem: “Ja prawie pływam, chyba!”, dryfuje po wodzie. Co i rusz niknie Kowalskiej z widoku wśród innych dryfujących dzieci. Chcąc czy nie, musi Kowalska wątpliwe wdzięki swe wystawić na światło słoneczne i po wodzie za dzieckiem brodzić.

DSCN1878

Zwykle nad jeziorami pełno pięknych, zgrabnych nastolatek, które przyciągają wzrok i powodują kompleksy. W tym roku? Jak nad morzem. Wczasy rodzinne, pełno papuśnych pań z potomstwem. Kowalska dochodzi do wniosku, iż mimo odpuszczenia ostatnio diety, jako tako na tym tle się prezentuje. Swoją drogą przydałaby się jakaś laska, albo dwie nawet, które odwracały by uwagę od innych pań, które mogłyby spokojnie, bez spiny, rozplaszczać się, rozlewać, i fałdować na swych familijnych kocykach (w tym też Kowalska).

No nic. Skończyli Kowalscy plażowanie po jakiś trzech godzinach, kiedy chłodniej się zaczęło robić. Zahaczyli jeszcze o park linowy w pobliżu, gdzie Smyk spróbował swych sił i postanowili udać się do miejsca nocnego odpoczynku. “Meta” po Dziadkach Kowalskiej. Dziesięć razy przed wyjazdem sprawdzała Mama, czy klucze, otrzymane od Babci Nutki, ze sobą zabiera. Zabrała a jakże. Ale stoją pod drzwiami wszyscy, z torbami, a klucze nie pasują. Godzina 21 a tu nie ma gdzie spać. Babcia Nutka nie odbiera, został Dziadek Nutek do wydzwaniania. Klucze będą na rano. Kowalska z dziećmi (przestraszonymi sytuacją, jakby dotarli do Australii a nie 100 km od domu), poszukuje hotelu, co by cennikiem swym nie pozbawił całego zapasu gotówki.

Tuż przed 23cią byli zakwaterowani, z oszczędności, w pokoju z trzema łóżkami. Dzieci śpią a Kowalska gapi się w sufit. Warunki – lepiej nie pisać, ale to jedna noc a Kowalscy nie są nadwrażliwi.

Rano odebrali klucze, ale pogoda do bani. Będzie dzień marszowy.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz