Nowe życie

 

DSCN2066    Skończył się rok szkolny. Wakacje. Lato. Plan był taki, że Kowalscy przeprowadzają się z końcem roku, żeby dzieciom zamieszania nie robić i żeby już latem cieszyć się we własnym mini zachwaszczonym ogródku, ale własnym. Żeby nie kisić się w bloku podczas upałów, tylko ze śniadaniem, kawą, czy po prostu, wyjść na własną werandę.

Nie skończyli Kowalscy jednak planowanych zadań i wyglądało na to, że jeszcze długo nic z tego, żeby było od razu konfortowo, a nie na kartonach i w bałaganie.

Plan też był taki, że Kowalska stopniowo robi miejsce w nowym domu na graty ze starego mieszkania, i one stopniowo przeprowadzają się od razu we właściwe miejsca.

Ale… Pojawiła się nowa kotka. Siedziała sobie samotnie, mała taka i bezbronna i Kowalska zabrała ją do mieszkania. Ale na “starych śmieciach”, czyli na własnym terytorium Posypka nie chciała za nic zaakceptować nowego członka rodziny. Darła się, prychała, stroszyła, przestała jeść i spać. Kowalska zarządziła zatem z dnia na dzień, że trudno, przeprowadzka natychmiast, w kartonach, w torbach, w bałaganie… Kocie dziewczyny, wobec takiej tragedii jak zmiana otoczenia, zapachów, przyzwyczajeń, dogadały się w pół dnia, a następnego dnia rano już razem spały. Jeden plan wykonany.

Oczywiście plan z przeprowadzka stopniową, rozłożoną na etapy, diabli wzięli.

Pralnia nie jest gotowa, nie ma miejsca na stare meble z mieszkania, które zabrać trzeba, nie ma odpowiednio dużo miejsca na ciuchy, łazienki nie mają półki jednej nawet… Takim sposobem, po przeprowadzce nic się nie zmieniło. Przed szafą Kowalskiej z powodu niewystarczającej ilości wieszaków piętrzy się kupka ładnie poskładanych ubrań (jak i w starym mieszkaniu, gdzie z powodu braku miejsca też od czasu do czasu coś się piętrzyło pod szafą). Dziecięce pokoje znudzonych dzieci bez internetu i telewizji zamieniły się w śmietniska twórczości dziecięcej…nudy.

W wannie pływa żółw.

Kowalscy mają do dyspozycji jeszcze prysznic na szczęście. Żółw został przeniesiony awaryjnie, bo nie chciało się jeździć co drugi dzień i karmić. Akwarium 240 litrów w pojedynkę jednak nie przewieziesz i dlatego musi poczekać na transport wszystkiego innego, co nie wejdzie do osobówek.

No i tak sobie Kowalscy mieszkają… Wykańczając to i owo. Przez pierwszy tydzień Kowalska nawet folii z materacy nie zdjęła, żeby w bitewnym pyle nie ucierpiały i takim to sposobem słyszała wyraźnie każdy obrót, każdego potomka w jego własnym pokoju 🙂

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz