Współpraca

   Kowzardzewiały-łańcuch--zardzewiały_19-108907alska wymyśliła sobie, że od czasu do czasu zabierze dzieciaki do Nowego-Starego domu, żeby przyzwyczajać je do pomagania, do nowego miejsca, do myśli, że teraz większy gabaryt trzeba ogarniać wspólnymi siłami, bo inaczej się nie da. Przydaje się także doraźna pomoc, nawet mini pomoc, w ogarnianiu pierdolnika, który zdaje się powstawać sam, bez niczyjego udziału.

   I tym razem Kowalska zabrała całą Trójkę do “pomocy”. Po 10 minutach pakowania różnych “suchych zmieszanych” do żółtych worków, Dzieci się znudziły, wyciągnęły hulajnogę, dmuchany materac, porwały kartony, coś tam kleiły, coś cięły i w efekcie uczyniły jeszcze większy bałagan i to w jedynym najbardziej ogarniętym pomieszczeniu. Nazwały to “bazą” dla niepoznaki.

Kowalska przy pomocy Niani, która pojawiła się w samą porę, ogarnęła miejsce nieustającej pracy, czyli znaczącą część domu. Zebrała Dzieci do kupy i do samochodu. I do domu jadą.

I już są pod klatką, gdy nagle przypomniało się Kowalskiej, że czegoś administracja chce i po mieszkaniach będzie chodzić. O, cholercia, a w domu bałagan, łóżka rozesłane, kurz, brud, kuchnia – hmmm. Obciach. Wychodząc Kowalska zupełnie nie pamiętała o tych domokrążcach. Na szczęście jest też inny termin więc…

  • Dzieeeci? Przypomniało mi się, że koniecznie trzeba wam wreszcie buty wiosenne kupić.

I dzieci, rad – niewola, wsiadły znów do samochodu. Poszli na frytki, i o dziwo, Dzieci były dość współpracujące. Chociaż Gwiazdka co chwila odchodziła od talerza, żeby uspokoić płaczącego malucha przy innym stoliku a Smyk chciał koniecznie szybko zjeść i zwiedzić pobliski sklep z zabawkami. W sklepie z zabawkami naciągnęli Kowalską na “nagrody za pomoc”. Za pomoc!

A potem był sklep z butami. Kowalska zajęła się Gwiazdką, Chłopcy mieli znaleźć sobie sami takie, jakie im się podobają.

Gwiazdka: Chce takie, tylko różowe.

Mama: Nie ma. Mogą być białe, albo fioletowe.

Gwiazdka: Eee, nie. Nie mogą.

Wezwano Panią na pomoc. Pani zaczęła wymiękać po 10 minutach z Gwiazdką, a tu jeszcze nie koniec.

Biegnie Junior: Mamo, nie wiem, co jest, ale wszystkie mierzone buty cisną.

Co jest? Noga urosła o ponad 2 numery!

Smyk: Ja chciałbym na rzepy. Mama kupiła mi ostatnio do szkoły takie całkiem wsuwane bez sznurówek.

Pani: Przykro mi, ale w twoim rozmiarze są tylko sznurowane.

Smyk nie potrafił ukryć rozczarowania. A tymczasem Gwiazdka gdzieś się ulotniła. Poszukiwania trwały chwilę. Znów powrót do chłopięcych nóg, i znów poszukiwania Gwiazdki. Młoda pomocna Pani, chyba zdążyła się spocić. W sumie wizyta w sklepie z butami zajęła godzinę i 20 minut. Rekord pobity.

Kowalska na ostatnich nogach dotarła do samochodu.  Ale nie bez przebojów. Małej jakaś palma odbiła i biegała po całym parkingu slalomem, między samochodami, i nikt nie był w stanie zmusić jej do opamiętania. Kowalskiej już znacząco ciśnienie się podniosło. Nawet nie próbowała tego ukryć. Złapała Córkę i stanowczo wcisnęła w fotelik. Przy akompaniamencie protestów oczywiście.

W drodze Gwiazdka zaczęła marudzić, że za mało powietrza, że brzuch boli. Kowalska przycisnęła gaz. Zaparkowała. Wypuściła Córeczkę, a Księżniczka rzuciła w trawę dwa rozległe pawie. “Frytki mi szkodzą”- skomentowała i lżejsza pobiegła za Braćmi w stronę domu.

W domu. Matko! Kowalska postanowiła sobie, że nie wyjdzie z całą Gromadą jednocześnie aż do… aż do…

Aż do jutra, bo cała trójka zarabiała punktami na kino, więc jutro kino.

Kowalska czasem narzeka, narzeka, ale w głębi duszy wie, że to kiedyś minie, że kiedyś dzieci będą zajęte swoimi sprawami i nie zmusi ich nawet, żeby pogadały z nią chociaż przez telefon. Zatem korzysta z tych chwil, wkurza się, męczy, ale korzysta. I Wy też korzystajcie, póki chcą 🙂

Podziel się tym z innymi 🙂

2 komentarzy do “Współpraca

  1. No to super atrakcje. Ja już tylko z Młodym mogę poszaleć, bo starsza najchętniej by się z domu już wyprowadziła.

Dodaj komentarz