Kowalskiej ściana płaczu

stare-ruiny--ruiny-antyki-złamane_121-70585Kiedy Kowalska zaczęła remontować stary-nowy dom, wymyśliła sobie, że jedna ściana powinna być z cegiełek. Ta, na której będzie wisiał telewizor najlepiej, bo cegiełki z natury rzeczy są dekoracyjne i za bardzo ich przysłaniać nie trzeba, więc telewizor i tyle.

Obejrzała cegiełki dostępne w asortymentach różnych sklepów i stwierdziła z kwaśną miną, że te, na które ją stać są nuuuuudne, co chwila powtarza się wzór, trzeba je przyklejać jakimś wymyślnym klejem, impregnować ze dwa razy a i tak efekt daleki od prawdziwych cegieł. Z kolei te, które Kowalskiej się wybitnie podobały ceną dalece wykraczały poza zasobność portfela Kowalskiej.

Pech chciał, że jakoś kompletnie przypadkiem, Kowalska trafiła na jednym z portali na filmik, gdzie gość zrobił prześliczne cegiełki ze startowego tynku, od razu modelując je na ścianie przy pomocy drewnianego pudełka o odpowiednich wymiarach. Cała robota wyglądała na mega łatwą. Tynk wymieszaj ręcznie, nie za dokładnie, nałóż szpachlą, odciśnij rządek, wygładź pędzlem namoczonym w wodzie, nałóż kolejną warstwę wyżej, odciśnij, wygładź… no bajka.

O szpachlowaniu Kowalska blade pojęcie ma, więc co tam dla niej. Szukała Kowalska odpowiedniego pudełka drewnianego do odciskania cegiełek, nie znalazła, ale za to w oko wpadł jej w sklepie jakiś segregator do szuflad kuchennych , plastikowy, o odpowiednich rozmiarach.

Zakupiła Kowalska Goldband, o mało jej macica nie wypadła dołem, gdy przekładała z półek do wózka, z wózka do samochodu, z samochodu na schody, ze schodów do domu…. Ale wniosła. Wymieszała ręcznie. Zaszpachlowała fragment ściany, odciska. O, niespodzianka. Plastikowe pudełko zasysa tynk i zamiast cegiełki, jest dziura po cegiełce, dokładnie na wymiar. Zrobiła Kowalska prowizoryczną dziurę w pudełku, odciska, a że ścianki cienkie to tam gdzie trzyma, tworzy się wklęśnięcie i cegiełka nie trzyma kątów. No to Kowalska pędzlem wygładza, odwrotnym końcem kąty proste nadaje i zanim dojdzie do szóstej cegiełki już trzeba siły użyć sporej, żeby się cholerne pudełko w cholerny tynk wbiło.

Po pięciu godzinach pracy Kowalska ma raptem trzy rzędy cegiełek, z których jest średnio zadowolona, bo nacisk szpachli nierównomierny, więc i tynku w różnych miejscach grubość różna, a w niektórych uzyskała nawet jakiś efekt 3D, bo wygląda jakby ktoś próbował od drugiej strony tę ścianę z cegieł wykopać.

Plecy bolą, kark boli, efekty mizerne.

Pod koniec tygodnia Kowalska całą ścianę zrobiła. Odsuwa się od niej i patrzy. O, matko. Kowalska ma lęk wysokości, więc stojąc na drabinie i usiłując tynk nałożyć, cegiełki odcisnąć, musu się kolanami o szczyt drabinki wspierać a mięśnie ma napięte do granic możliwości, więc bolą, nie przyzwyczajone do takiego wysiłku. Zatem Kowalska się dziko spieszy… Efekt. Górne cegiełki układają się w fale Dunaju.

Zrobiła sobie Kowalska dwa dni wolnego od cegiełek.

Przyszła w końcu, popatrzyła i postanowiła skuć część tak, żeby po dorobieniu poziom trzymały. Wzięła poziomicę. Narysowała linie. Kuje. Okazało się, że tynk, który był pod spodem nie wytrzymuje naprężeń i pod wpływem uderzeń odpadają całe wielki płaty. Jeden płat, drugi, trzeci, ósmy. Kowalską nerw szarpnął. Zaszpachlowała całość na równo i poszła do pracy.

Dzień następny. Zaszpachlowanie nie było “na równo”. Pionu nie trzyma wcale, a jeszcze wszystkie przerwy między cegiełkami po prostu zassały tynk i Kowalska ma nadal ścianę z cegiełek, tyle że płytkich….

Zawzięła się zatem Kowalska. Odkuła każdą szczelinę między cegiełkami, wyrównała poziomy i każdą, jak jedna cegiełkę na ścianie uformowała ręcznie, szpachelką… Zajęło jej to 3 tygodnie po 5 godzin dziennie. Efekt zadowalający Kowalską. Czy innym się podoba? Po pracy włożonej w tą cholerną ścianę Kowalska ma to gdzieś.

Tynk wysechł. Kowalska przetarła papierem gruboziarnistym, wyrównała “cegły”, pomalowała i w nosie ma czy komuś przypadną do gustu czy nie. Każda jest inna, każda ręcznie zrobiona. Każda okupiona wkurwem, bólem odcinka szyjnego i czasem złością na siebie, że sobie takie coś wymyśliła. Ale końcowo, Kowalska jest zadowolona. To było takie wyzwanie i Kowalska je podjęła i głównie z tego jest zadowolona…

A zdjęcie następnym razem.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz