dawno temu

Dawno temu, kiedyś, zapukała do Kowalskich sąsiadka, żeby poinformować, że taki to a taki samochód, własność gościa z bloku z naprzeciwka, cofając zasunął w auto Kowalskich. Innym razem, inna sąsiadka przyszła poinformowabłyszczące-złote-gwiazdy_23-2147510416ć, że Kowalscy przez przypadek zostawili światła w samochodzie odpalone…

Dawne to czasy. Dawne. Niby wszyscy się znają. Niektórzy od kilkudziesięciu lat, a teraz nie wiedzą o sobie nic. Co się zmieniło? Kurcze. Dlaczego brak sąsiedzkiej troski. Nikt teraz autentycznie niczego nie wie o swoich współlokatorach. Firankowe Babcie przepadły, poumierały, a reszta, w ferworze walki z rzeczywistością, nie dba o nic. Pewnie, że jak się wracało pod dom odprowadzanym przez chłopaka, i ten już, już miał złożyć pierwszy całus na naszych ustach… a tu firanka u sąsiadów się rusza… i weź i weź człowieku… to się było złym i sfrustrowanym, i życzyło się sąsiadce różnych takich… Ale w dorosłym życiu spostrzegawcze sąsiedzkie oko bywa bardzo, ale to bardzo przydatne.

Spotkała ostatnio Kowalska sąsiadkę, piętro niżej zamieszkałą, która przyjaźniła się nawet poniekąd z Babcią Nutką i tak dalej. I rozmowa trwa i co się okazuje, że sąsiadka zaprzyjaźniona i w ogóle nie wie, kim jest Smyk? Ot tak, w rozmowie wyszło – ” a kto to?” Szok.

Spotkała też Kowalska sąsiadkę z bloku obok. I ta pyta, co się stało z państwem X z trzeciego piętra, bo dawno ich nie widziała. I Kowalska, z lekkim zawstydzeniem, stwierdziła, że ona też ich dawno nie widziała, nie wie co u nich. A powinna. Może nie interesować się całą historią od A do Z, gdzie, kto i dlaczego, ale żeby nawet nie zauważyć, że sąsiadów wywiało. I całkiem przypadkiem spotkała ich zupełnie w innym mieście i dowiedziała się, że wywiało ich tylko klatkę obok, na niższe piętro, bo na starość po schodach ciężko dyrdać.

Ciekawe, po ilu dniach odkryto by śmierć samotnej starszej Pani, skoro nikt już niczego nie ma na uwadze? Aż zacząłby się ulatniać dziwny zapach z mieszkania zapewne.

A w tym wszystkim zadziwiające jest to, że wiadomo co słychać u sław, sławek, gwiazd i gwiazdeczek, celebrytów i innych tego pokroju. Że powstaje mnóstwo portali z najnowszymi informacjami kto, z kim, kiedy i co jadł, gadał, robił, wąchał, oglądał, słuchał i kontemplował. A nie wiemy gdzie się podziali sąsiedzi, czy nie potrzebują pomocy, co u nic słychać, tak pobieżnie nawet, po prostu, jak u przyjaciół. Bo kto jak kto, ale sąsiedzi tworzą rodzaj wspólnoty i powinni trzymać się razem i interesować sobą (w granicach rozsądku). To jest potrzebne.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz