Świątecznie

Bardzo przejęta KsiężniczkaŚwięta to taki czas, kiedy wszyscy starają się mieć nastrój pogodny, podniosły, życzliwy wielce, a prawda jest taka, że większość jest upieprzona, obżarta i marzą o chociaż jednym wolnym dniu, ale nieświątecznym zupełnie.

Cudownie jest usiąść w czystym mieszkanku, przy blasku choinki, i świątecznych zapachach piernika i świerku.

Konia z rzędem jednak temu, kto organizuje Święta we własnym domu i  nie pluje sobie w brodę, że świąteczne porządki rozpoczął niemal w ostatniej chwili… i kto siada do Wigilii piękny, wypoczęty, w podniosłym i uduchowionym nastroju a zapach otaczający go to rzeczywiście świerk i piernik a nie kapusta, ryba i cebulka.

Najlepiej jest, gdy się jedzie na gotowe święta do rodziny. W domu porządek tylko o tyle o ile, choinka jakaś symboliczna, co by minimum świątecznej atmosfery wprowadzić, potrawy składkowe, wiec każdy coś i nikt się nie narobi (z wyjątkiem zapraszającego rzecz jasna).

Kowalska ma szczęście, że jeszcze ciągle jedzie na gotowe. Może i z drobnymi wyrzutami sumienia, może i nie wszędzie równie chętnie, ale docenia bardzo, że ciągle jeszcze ma gdzie.

IMG_1572Choinki Kowalskim nie udało się ubrać z powodu kota. Szczerze mówiąc nawet nie próbowali. Gdy po pojawieniu się drzewka w zasięgu kota, Posypka umościła sobie natychmiast legowisko w gałęziach, Kowalscy zrezygnowali z pomysłu wieszania ozdób i światełek.

Kowalska obiecała Dzieciakom pierniczki. Miała zamiar samodzielnie zrobić… takie jakieś co to ciasto dojrzewa kilka dni w lodówce… Zanim się obejrzała było już tuż przed świętami, w pracy duży ruch, więc wracała późno. Zakupiła zatem gotowe ciasto tylko do upieczenia i obiecała sobie, że w telefonie na następny rok nastawi alarm, że już trzeba robić coś.

IMG_1709Wykroili jakoś formy pierniczkowe dewastując przy tym kuchnię. Część się spaliła a część nie dopiekła. Dzieci wsunęły większość posypki. Lukier wyszedł w miodowym kolorze i nie chciał zastygać…  Nawet zjadliwe były o dziwo. Wykroili jakoś formy pierniczkowe dewastując przy tym kuchnię. Część się spaliła a część nie dopiekła. Dzieci wsunęły większość posypki. Lukier wyszedł w miodowym kolorze i nie chciał zastygać…  Nawet zjadliwe były o dziwo.

I jakoś szczęśliwie te święta minęły.

Niektórych jednak cieszą te święta, jak widać na załączonym obrazku.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz