Nadal nici

cropped-zwykla_logo31.png

Specjalnie Kowalska poszła spać o jakiejś nieprzyzwoitej porze, czyli po 21szej, żeby naładować akumulatory, chociaż na minimalny poziom, i guzik. Guzik nawet bez pętelki, bo pospała mniej niż przyzwoitość nakazuje. Gwiazdka zasnęła, Kowalska wsunęła się obok, śpimy. Nie, nie śpimy. W stopy zimno. Zagiąć trzeba, włożyć pod kolana będzie cieplej. Cieplej, cieplej, ale masakrycznie niewygodnie. Trzeba rozprostować nogi. Krążenie wróciło. Krąży, mrowi. Kurde, kręci. Kręci tak, że aż nogi podrzuca. Czyżby zmiana pogody? Dobra. Idźmy do kuchni się napić, wysiusiać w drodze powrotnej i spać. Dobra, leżymy w łóżku, śpimy. Na tej stronie nie wygodnie. Na drugą stronę – paszcza się marszczy zanadto. Na wznak. Będą zmarszczki na szyi ale jakoś rozprostujemy, przecież mamy w salonie sprzęty i kosmetyki do prostowania zagniotków wszelkich. Śpijmy do cholery, bo jutro trzeba o ósmej z domu do pracy wyjechać… Sen przychodzi powoli, Kowalska czuje, że się zapada, coś tam jeszcze w głowie się kłębi…. Gwiazdka kręci się niemiłosiernie.

  • Co tam, Córcia?

Cisza. Śpi znaczy się, ale obraca się jak ryba w siatce. Leżymy, czekamy aż przestanie. Nie przestaje.

  • Córcia? Co się dzieje?
  • Pić
  • Proszę – Kowalska przygotowana. Ma picie pod ręką , z ulubionym kubkiem, ma też papier na wypadek smarkania, miskę na wypadek rzygania…

Gwiazdka napiła się, resztę zostawiła w kubku na później, pokręciła się jeszcze chwilę i zasnęła. W bezruchu. W bezruchu! Kowalska usiłuje też zasnąć. Kotka przyszła. Biega po oparciu tupiąc jak kucyk. Kowalska zgarnęła Posypkę i usiłuje ją uśpić. Głaszcze, kot burczy. Głaszcze, kot burczy. Przestaje głaskać, kot burczy. Po chwili kot przestaje burczeć i przenosi się na stół. Wylewa picie Gwiazdki. Kowalska musi wstać i wytrzeć stół, bo politura spierzchnie.

Leży. Może zaśnie. Gwiazdka kręci się znowu i nawet zaczęła gadać przez sen. Nie rusza się ale gada. Przeczekać? Gada. Obudzić? Grozi histerią. Leżymy, czekamy. Przestała. Posypka (kot) znalazła jakąś folię do zabawy. Szeleści. Niby nie nad głową, ale przeszkadza. Dobra. Jest cisza. Przysypiamy…. Przysypiamy….

Znowu się kręci. Znowu gada. Ja pier… Przeniosłaby się Kowalska gdzie indziej, ale nie ma gdzie. U chłopaków ciasno. Kowalski chrapie. Leży zatem i się wkur….

Kot zainteresował się machającymi się nogami Gwiazdki. Gwiazdka została obudzona, płacze. Jezu. Tulenie, głaskanie, całowanie, głaskanie, uspokajanie…. O matko. Dobra nasza, nie rusza się, ale oddycha, śpi znaczy. My też spróbujmy. Kurde, druga w nocy! Nie wyśpi się Kowalska. A jutro jeszcze to, i to, i to, i to, i to, i to, i to…. Druga trzydzieści. Spać, kurde, spać.

Ktoś łazi po chacie. Halo? Kto i po co łazi? Junior siku. Cisza. Znowu ktoś łazi. Smyk pić. Trzecia dwadzieścia.

Jezu, kurde, i ja pierdzielę, spać! Kowalska musi pospać, normalnie to by nawet nie zarejestrowała, że chłopcy wstali, ale skoro dopiero usiłowała zasnąć, poczuła się w obowiązku sprawdzić, czy wszystko ok, czy niczego nie potrzebują…

Spać… spać… spać… Kot foliami się bawi, a Kowalska z tego wszystkiego głodna się zrobiła. Śpimy, nie jemy! Hmmmm, nie da się spać, kiedy żołądek kurczy się i gada. Nalała sobie Kowalska wielki kubek mleka, podgrzała w mikrofalówce, wypiła… no, jakby bardziej nasennie.  Czwarta. Położyła się…. kot foliami się bawi. Wywaliła kota z pokoju. Zasnęła. Szósta. Kowalski rozruchy w domu robi. Nie umie po cichutku. Zapala światło, gasi, otwiera drzwi z trzaskiem, zamyka z jeszcze większym rozmachem…. tupie jak koń, no wstał. Kowalska padnięta z lekka, zarejestrowała to jednym uchem, ale odsypia. Kot przyszedł, brrrr, brrrr, brrrr, brrrr, tuli się do Kowalskiej. Kowalska półprzytomna, coś i może tam dociera do niej, ale nie żeby jakaś pełna świadomość o tak nieludzkiej porze, po nieprzespanej nocy… W końcu świadomość wróciła. Ja pierdzielę, jest 7.45, za pół godziny Kowalska musi wyjechać z domu!

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz