Rodzicielstwo

IMG_7886

Człowiek, kiedy ma zostać rodzicem często ma swoje wyobrażenia, jak to będzie. Jeśli masz zamiar zostać właścicielem psa lub kota, zwykle również masz jakieś wyobrażenia. Obejmują one te dobre, przyjemne i sympatyczne momenty ale również wyprowadzanie w deszczu, sprzątanie kup w woreczki, sprzątanie kuwety, karmienie, zadrapania, pobudki o różnych nieludzkich porach, choroby, sterylizację, kombinacje co zrobić z pupilem w czasie wyjazdu i tak dalej.

Kiedy brzuszek rośnie, jakoś nie przychodzą do głowy takie sytuacje, kiedy będziesz miał/miała serdecznie dość. Owszem spodziewasz się nocnych pobudek, ale kolek przy tym, ulewania, wymiotów? Jakoś nie.

Wyobrażasz sobie wspólne obiady przy dużym, rodzinnym stole, wszyscy siedzą, zajadają. Do głowy ci nie przychodzi, że będziesz jadła zgłąbiałe posiłki, bo wcześniej ganiasz z łyżeczką za maluchem, nakarmienie potomka jest przecież priorytetowe. Nie zdajesz sobie sprawy, że może się okazać, że bąbel jest alergiczny i odtąd trzeba kombinować jak gotować smacznie i nieszkodliwie. Albo, że okaże się mega niejadkiem i będziesz gotowała dwie fasolki na maszt, dwie różyczki kalafiorka na chmurki, kotlecik to łódka, trzy plastry marchewki to kola ratunkowe… a potomek i tak rozmaże to po stole i tyle z Twoich wysiłków. Możesz focie trzasnąć, wtedy kiedyś mu pokażesz jakim byłaś starającym się rodzicem.

Wyobrażasz sobie święta, z choinką i prezentami, ale nie takie gdzie dół choinki jest łysy, bo dzieciaczek zdejmuje bombki i usiłuje skonsumować brokat. Nie spodziewasz się, że prezent skrupulatnie wybierany, może okazać się nietrafiony, tudzież uszkodzony w cztery minuty po rozpakowaniu.

Spodziewasz się, że maleństwo będzie budzić się przez jakiś czas, przecież to normalne.Pisza o tym w literaturze. Ale czy przychodzi Ci do głowy, że pobudki będą co 15 minut? Całą noc? I następną? I następną? A za dnia wcale nie odsypia, żebyś i ty mógł/mogła przyciąć komara? Nie, za dnia zachowuje się jak po mocnej kawie. Pełen energii do zabawy. Najlepsze są takie noce, kiedy bobas budzi się co pół godziny a o 4 zupełnie wybudzony domaga się uwagi i zabawy. A potem pada o 6tej kiedy Ty już nie możesz, bo inni domownicy już są na nogach. A w ciągu dnia przecież musisz ogarnąć jeszcze inne rzeczy niż siebie i malucha. Coś trzeba uprać, coś wyprasować, coś ugotować… To nic, że snujesz się jak zombie i przyłapujesz się na próbie posłodzenia pomidora na kanapce.

Przy pierwszym dziecku, jest ogrom niespodzianek, przy kolejnych… wcale nie mniej. Wydaje Ci się, że wszystko wiesz, bo już dużo doświadczyłaś, a tu guzik, kolejny potomek zaskakuje Cię zupełnie innymi rzeczami. Okazuje się, że z pierwszym to generalnie lajcik był w porównaniu z drugim.., i trzecim….

Okazuje się na przykład, że drugi lubi jadać tylko trzy rzeczy na krzyż, i teraz kombinuj w trosce o zdrowie maleńkiego, jak w tych trzech daniach przemycić chociaż kapkę czegoś innego, i jeszcze tak, żeby nie wyczuł.

A potem dzieci rosną. Jak są maleńkie są takie słodkie, że mógłbyś/mogłabyś je zjeść. A jak już podrosną to na serio, zupełnie serio, są takie dni, że żałujesz, że ich nie zjadłaś/łeś!

Wracasz do domu, a tu od progu: Mamo a on! Mamo a ona! Nie odrobiłem lekcji, bo Junior mnie dłubnął pod żebrem i teraz mnie boli i nie mam siły na odrabiać lekcji. Mamo? A masz coś od bólu głowy? Gwiazdka tak hałasowała, że teraz nie mogę się skupić z powodu bólu. Mamo, a Smyk mi pokazał buzię z przeżutym jedzeniem, zaraz się zrzygam. Mamoooo, nie umiem odklęcić zimnej wody, jest za goląca, nie mogę umyć lącek? Mamooo, nudzi mi się! Mamo kupę! Mamo, głodny jestem, ale nie wiem co bym chciał zjeść? Jakieś propozycje?Mamo, nie mogę znaleźć serka! Mamo, jestem tak mała, ze mogę jesce jeść gile i kozy. Mamo zapomniałem wczoraj powiedzieć, ze potrzebuję na jutro szyszek. Mamo, nie wiem gdzie książka, nie odrobię lekcji, bo się zdenerwowałem i teraz nie mogę… i tak dalej. Dwie minuty niby a masz głowę jak arbuz.

Czasem aż strach drzwi wejściowe otworzyć, jeśli poza domem dzień kiepski był.

A w wyobrażeniach… Mamooo, jak miło, że jesteś. Cześć Mamusiu.Mamo, dostałem piątkę, nie mogłem się doczekać, aż przyjdziesz i ci o tym powiem… Zdarza się ale jednak to rzadkość.

Ale i tak jest coś takiego w tym rodzicielstwie, że jedna bardzo miła chwila wszystkie mniej fajne przysłania. Gwiazdka stoi z jakąś kartką z gryzmołami i opowiada, a Kowalska w butach i w kurtce, z siatami w rękach stoi i słucha i wykazuje zainteresowanie, chociaż i głodna i gorąco i siusiu się chce. W końcu Gwiazdka skończyła opowiadać o obrazku. Zamilkła. Spojrzała na Matkę. “Lubię Cię i kocham” – zamknęła temat. Warto.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz