O Uchodźcach

Generalnie każdy w jakimś chociaż minimalnym stopniu powinien interesować się polityką. W zasadzie nawet jak się zdecydowanie nie interesujesz, nie chcesz wręcz, to i tak polityką zewsząd jesteś bombardowany.

Po wydarzeniach w Paryżu, szczególnie po wyjawieniu faktu, że jeden z zamachowców miał Syryjski paszport, sprawa przyjęcia uchodźców do Polski nabrała jeszcze innej barwy.

Wiadomo ogólnie, że Polska ma przyjąć pod swoje skrzydła jakieś 7 tys uchodźców. Wiadomo, że mają to być głównie Syryjczycy i Erytrejczycy. 7 tys ludu, który ma prawo ściągnąć swoje rodziny. I chociażby nie wiadomo jak głośno Polacy protestowali, jak długie były marsze przeciw Uchodźcom w naszym kraju, to i tak Polska to za mały pikuś aby komukolwiek się przeciwstawiać w tej kwestii, aby nie przyjąć rzeczywiście nikogo, co by się dyktaturze niemieckiej sprzeciwić… Możemy tłumnie wylać się na ulice, krzyczeć, nieść transparenty, ba, nawet podpalać coś, tudzież siebie, urządzać strajki głodowe, wszystko to na nic. Polska przyjmie 7 tys obcych ludzi. Jedyne co moglibyśmy osiągnąć, to czcze obietnice, że wpuszczą tylko tych wiarygodnych, sprawdzonych, niegroźnych… może same kobiety, dzieci i starców nawet, albo samych chrześcijan… Żadnych emigrantów ekonomicznych, chociaż Ci z natury są mniej niebezpieczni. I tak dalej. Ale ludzie pojawią się wśród nas.

No dobrze, mówi się wszędzie o tym, że będą sprawdzać tożsamość. Ale jak? Skoro kwitnie handel paszportami syryjskimi? (Co sugeruje, że zamachowiec z Paryża wcale nie musiał być rzeczywiście Syryjczykiem). Skoro nic nie wiemy o sytuacji w Syrii i Erytrei? Skoro trzeba by poprosić o pomoc w zdobywaniu informacji Rosję i Chiny, bowiem tylko te dwa państwa są zorientowane w sytuacji jakkolwiek? I ile to wszystko będzie kosztowało? I co Uchodźcy mają tu u nas robić? Asymilować się. Ale co? Przejść na katolicyzm czy prawosławie? Znaleźć pracę? Jaką pracę skoro 10% Nowaków sobie z tym nie radzi? Zasiłek odebrać? Siedzieć w miejscu wyznaczonym i się nie oddalać?

Nawet jeśli wpuszczą same kobiety i dzieci to przecież kto będzie sprawdzał czy mąż nie jest młodym byczkiem, dawnym żołnierzem czy kimśtam.

Może każdy z Uchodźców pojedynczo jest miłym, przyjaznym człowiekiem, ale jest powiedzenie takie, że inteligencja tłumu maleje wprost proporcjonalnie do wzrostu jego liczby (patrz kibice). Ja się Ich boję. Może nie samych Ich, pojedynczo, boję się skutków osiedlenia się w kraju 7 tys ludzi innych wyznań, gdzie podstawowe w Europie prawo równości miedzy kobietą a mężczyzną nie jest respektowane. Boję się, że każdy z nich ściągnie co najmniej 4 członków rodziny z czego zrobi się 28 tys ludu… Boję się konsekwencji tego wszystkiego, boję się zmiany świata, który znam, boję się o własne dzieci.

A irytuje mnie, że choćbym się podpaliła całą rodziną na Wiejskiej, moje zdanie się nie liczy. Nic nie mam do powiedzenia w tej sprawie.

Podziel się tym z innymi 🙂

Dodaj komentarz