Baba za kierownicą

img_1001nocKowalska zrobiła prawo jazdy z 7 lat temu, może aż, a może zaledwie. Jeździ codziennie, i dlatego, że musi i dlatego, że chce być kierowcą, na którego inni kierowcy nie sypią bluzgów pod nosem, albo całkiem i głośno. I żeby nie trąbili, bo to przykre i stresujące.

Kowalska nie jest z tych co szufladkują kierowców na tych poza miejscowych, na tych płci żeńskiej, na tych dobrych i na tych złych, ale…

Jedzie Kowalska całkiem prawidłowo lewym pasem. I nagle dojeżdża do jakiegoś innego pierdzikółka, które w miejscu, gdzie dozwolona jest 70, gdzie samochody pędzą 90+, jedzie dokładnie 51 na godzinę, bo raz, że jest zamiejscowe, dwa, że może będzie skręcać albo co? Bo kurde, lewym pasem się wlecze.

Czerwone światło. Stoją wszyscy. Kowalska za drugim pierdzikółkiem stoi  i co? I lusterko kierowcy przechyla się w stronę kierowcy, i? I przysłowiowa baba włosy przeczesuje! Nie chodzi o to, że fryzurę poprawia, bo czerwone jest, niech robi co chce. Chodzi o to, że oprócz niedzielnych dziadków nigdy Kowalska nie trafia na wlokącego się faceta lewym pasem. Bo babka nigdzie nie skręcała. Ze cztery kilometry Kowalska się wlokła za babą, aż do własnego skrętu, bo baba prawdopodobnie na znak nie spojrzała i się wlokła w jej mniemaniu przepisowo. Czemu Kowalska nie wyprzedziła rzeczonej? Ano dlatego, że jest niestety posiadaczką pierdzikółka, które nie wie co to przyspieszenie i bardzo trudno jest wcisnąć się między sznur sfrustrowanych facetów lecących prawym pasem 90+

Niby Kowalska nie jest samcem i szowinistą , ale nigdy też Kowalska nie widziała, żeby facet jechał, przepisowo, ale z otwartym bagażnikiem i kierunkowskazem włączonym przez parę kilometrów. A w żeńskim wydaniu widziała niestety.

Faceci też nie są idealni. Wciskają się czasem przed Kowalskiej pierdzikółko, bardzo ryzykując, że Kowalska nie zahamuje ot tak po prostu, ze złości. Bo co? Bo pierdzikółko? Bo przyspieszenia nie ma? Mniejsza z tym dlaczego, wciskają się i już i nie raz zdarzyło się, że Kowalska musiała gwałtownie hamować, żeby nie wjechać w takiego ignoranta z impetem (50 na godzinę, a co?)

Ale tak, faceci często lekceważą Kowalską tylko dlatego, że jedzie małym samochodem. Nawet nie dlatego, że jest babą za kierownicą. Kowalska posiada bowiem drugi, rodzinny samochód, gdzie wszyscy się mieszczą, nie tylko kanapka z colą, i kiedy jedzie tym rodzinnym autem, nigdy nie zdarza jej się, żeby ktoś ja zignorował, lub żeby wcisnął się. Nawet nie trąbią, o dziwo.

Z całym szacunkiem dla kobiet za kierownicą, tych dobrych, bo w końcu Kowalska też miała babę instruktora i dzięki temu w końcu zdała. Wcześniej miała tradycyjnie instruktora rodzaju męskiego i nijak nauczyć jeździć się nie mogła, gdyż ów był bardziej zainteresowany fasonem butów Kowalskiej niż jej nauczeniem czegokolwiek. Zatem Kowalska się zdenerwowała i poszła do dziewczyn po ratunek. Z palcem w nosie zdała po za ledwie kilku jazdach „na babski rozum” wyjaśnionych.

Podziel się tym z innymi 🙂

1 komentarz do “Baba za kierownicą

Dodaj komentarz